Najpiękniejsze lata życia to te, które są jeszcze przed nami... Oni i ja...
RSS
wtorek, 25 listopada 2014
W minioną sobotę mieliśmy zaplanowane dwie atrakcje...Najpierw pojechałyśmy do Pałacu Kultury i Nauki na Festiwal Czekolady i Słodyczy. Pojechałyśmy we trzy Julkowa babcia, Julia i ja matka. Na miejscu zastała nas gigantyczna kolejka, taka na oko na dwie godziny stania. Julia z babcią stanęły grzecznie w kolejce a matka ruszyła na rozeznanie. Jak się okazało bilety można było kupić od ręki a kolejka była do wejścia. Na dworze pogoda psuła się coraz bardziej było zimno i nieprzyjemnie i po 20 no może 30 minutach powiedziałyśmy dość i poszłyśmy na zwiedzanie sklepów i przekąskę. Matka zajrzała do księgarni, pobuszowałyśmy w ubraniach a następnie udałyśmy się aby coś przekąsić. Do domu wróciłyśmy zmarznięte i nawet humor Julce się poprawił. Trzeba przyznać, że dziecko było bardzo zawiedzione, że a festyn nie dotarło.



Po powrocie do domu młoda wykąpała się i spakowała by wyruszyć na swe pierwsze pijama party. Było ich sześć razem z gospodynią całej imprezy Jagodą i jej mamą Martą. Najpierw było rozbiegowe spotkanie z mamami a następie dziewczyny rozpoczynały swoje party. Była zabawa, pieczenie mafinek, wspólne oglądanie bajki. Padły po 24 więc zabawa musiała być super :)


 



 
Tagi: Ciśka
18:29, lila-a
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 listopada 2014
- Julia co było dziś w szkole na obiad?
- właściwie to nie pamiętam
- jak to? To sobie szybko przypomnij
- no była zupa zielona z ziemniakami, niedobra...
- zupa zielona z ziemniakami?
- właściwie to ona była przezroczysto-zielona z ziemniakami, a na drugie był kotlet z ziemniaków ale one jakby surowe były z sosem i surówką i było to obrzydliwe.
- usłyszawszy takie coś powinnam się przerazić czym oni karmią moje dziecko gdybym nie wiedziała od mamy co było do jedzenia...

Tagi: epizody
06:00, lila-a
Link Komentarze (2) »
środa, 19 listopada 2014
W czwartek dzieciaki z naszej szkoły pojechały na wycieczkę do Muzeum Archeologicznego. Najpierw było zwiedzanie i jak to Jula określiła oglądali "kościotrupy, groby i kości od trupów" zachowałam oryginalną wypowiedź. Po obejrzeniu ekspozycji lepiły grzechotki z gliny. Moje dziecię ulepiło grzechotkę o kształcie żółwia, co prawda mać jej jeszcze nie widziała ale dzieć chyba wie co mówi. W każdym bądź razie młoda wróciła do domu zadowolona i z wielkim bananem na buzi.

 
Tagi: Ciśka
20:04, lila-a
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 listopada 2014
10 listopada część społeczeństwa leniuchowała mając tak zwany długi weekend, a część pracowała. Ja należałam do tej drugiej grupy, więc nie bardzo mogliśmy coś zaplanować. Postanowiłyśmy, więc, że w środę 12 listopada zrobimy sobie nasze babskie popołudnie. Dobrze się składało, bo następnego dnia Cińka miała wycieczkę szkolną, więc za dużo lekcji do nauki nie było. Wybrałyśmy się tym razem na film familijny na podstawie książki Cécile Aubry. Historia ośmioletniego chłopca, który przygarnął i dał miłość bezpańskiej suni, o wdzięcznym imieniu Bella. Opowieść toczy się w maleńkiej wiosce w Alpach francuskich, gdzie widok majestatycznych gór zapiera dech w piersiach, a świetnie dobrana muzyka dopełnia całości. Ta piękna bajka momentami dramatyczna spodobała się i Julce i mnie, choć bez łez się nie obyło. Polecamy ten piękny film nie tylko, jako miłe spędzenie czasu, ale też i naukę jak wielka może być więź między czworonogiem a dzieckiem. 






Tagi: we
12:35, lila-a
Link Komentarze (2) »
środa, 05 listopada 2014
- Mycha odrabiasz lekcje? – krzyczę z pokoju do młodej
- Robię, możesz mi zaufać – odkrzykuje dzieć…
 
Po 15 minutach młoda przynosi matce do sprawdzenia. Standardowo zapomniała kropki na końcu zdania w niektórych miejscach, jakaś literka jej się przestawiła.
- Julek zjadasz litery i kropki…
- No wiem byłam dziś roztargnięta….

Tagi: epizody
00:10, lila-a
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 listopada 2014
Ostatni wpis grubo ponad miesiąc temu chyba najwyższy czas usiąść i napisać kilka słów... Miniony czas był różny czasem wesoły innym razem mniej wiadomo jak to w życiu bywa...

27 września byliśmy na urodzinach Patrycji w Inca Play w Blue City. Zostawiliśmy młoda z koleżankami pod opieka rodziców Pati a sami udaliśmy się na włóczęgę po sklepach, wspólny czas, bo musze przyznać bardzo nam go ostatnio brak. W tym samym czasie młoda bawiła się świetnie i do domu wracała z ogromnym bananem na buzi…



Październik przemknął nam niewiadomo, kiedy. W tym czasie przeszłyśmy zatrucie pokarmowe, znaczy się Jula przeszła, delikatne przeziębienie na szczęście bezantybiotykowo, z czego jestem szczęśliwa, bo kolejny raz zostały nam one oszczędzone. Julia dostała pierwszą czwórkę, co bardzo przeżywała, no, ale chyba i najlepszym zdarza się ją dostać...Zaliczyła tez i wpadkę z uwagą tu ukłon w stronę kolegów, którym młoda nie potrafiła odmówić udziału w dokonaniu psikusa, ale cóż na błędach się mam nadzieje nauczy się lepiej niż na samych słowach matki. Prócz drobnych niepowodzeń były tez i chwile radości najlepiej napisane dyktando, czy bezbłędny sprawdzian z języka angielskiego. Październik przemknął nam między palcami i nastał listopad. Trzeba przyznać, że na razie piękny i słoneczny.




Wszystkich świętych spędziłyśmy na Kujawach. Była Msza Święta na Cmentarzu, później nocny spacer po nim. Tysiące lampek i cisza. Spotkania rodzinne i mimo zadumy to był taki nasz czas…





Tagi: we
12:54, lila-a
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 października 2014
Cyrk Korona takie nasze magiczne miejsce, do którego udajemy się, gdy tylko pojawia się na Bemowie. Jest to ukochany cyrk Julki, a i moje matczyne serce skradł. Pracują w nim przemili ludzie i wspaniali artyści. W pewien wrześniowy, sobotni wieczór udaliśmy się na jedno w przedstawień w towarzystwie Roxi i Dot. Spektakl zaczarował nas i muszę napisać, że z każdym rokiem zaskakuje nas coraz bardziej.

I zdjęcia zrobione przez Cyrk Korona :)












 



Tagi: we
09:57, lila-a
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 października 2014
W połowie października, w pewne piękne niedzielne popołudnie wybraliśmy się wspólnie z Roxi i Dot do kina na film familijny „Wakacje Mikołajka”.

Mikołajek wyjeżdża na wakacje z rodzicami i babcią zwaną w filmie „mamuś” do Bretani. Tam poznaje nowych przyjaciół gdzie jeden z chłopców jest płaczkiem, drugi je wszystko, co wpadnie mu w ręce, trzeci się mądrzy, czwarty zna się na majsterkowaniu, piąty jest z Irlandii. Mimo różnic trzymają się razem i kombinują, jak przepędzić z hotelu rodzinę przyjaciela ojca Mikołajka. Chłopiec podejrzewa, że chcą go wyswatać ze swoją córką Isabelle z wytrzeszczem oczu. W filmie nie tylko dzieciaki przeżywają przygody swojego życia. Nieoczekiwane zwroty akcji czekają też na dorosłych bohaterów.

Bawiłyśmy się rewelacyjnie, seans rodzinny dał nie tylko mnóstwo uśmiechu młodszej widowni, ale również tej starszej.  Polecamy jak najbardziej ;)




Tagi: we
13:59, lila-a
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 października 2014
6 września na Polach Mokotowskich odbył się rodzinny piknik językowy dla przedszkolaków i dzieci w wieku wczesnoszkolnym, na który wybrałyśmy się z moja Agą i dzieciakami. Maciek i Ciśka wyruszyli w wyprawę dookoła świata by odwiedzić wybrane kraje, poznać język, kulturę i zwyczaje, a także przekonać się jak bawią się i spędzają czas dzieci, które w nich mieszkają. Na starcie dzieci otrzymywały paszport językowy, w którym znajdowały się miejsca na wizy. Każdy z małych podróżników zbierał naklejki za wybrane konkurencje: w języku angielskim, francuskim, polskim, rosyjskim, niemieckim oraz hiszpańskim. Zabawa polegała na odwiedzeniu każdego z językowych namiotów i wykonanie krótkiego zadania. Zakończeniem podróży dookoła świata, były nagrody do dalszej nauki i zabawy z językiem. Celem tego pikniku było wzbudzenie zainteresowania nauką języków obcych oraz promocja wizerunku polskich dzieci otwartych na inne kultury i inne języki. Bawiliśmy się świetnie a do domu wróciliśmy naładowani pozytywną energią.



Tagi: we
10:03, lila-a
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 września 2014
„Dog Chow Disc Cup, to najstarsza, według wielu najbardziej prestiżowa seria zawodów psiego frisbee w Europie. Uczestniczące w nich "latające" psy bawią się frisbee tam, gdzie czują się najlepiej - w parkach - stwierdzają organizatorzy imprezy.” W tym roku na taki pokaz wybraliśmy się i my, zabraliśmy naszego czworonoga i udaliśmy się na Pola Mokotowskie. Pogoda sprawiła nam niespodziankę, ponieważ było ciepło i słonecznie. Tofik lekko niespokojny wśród tylu czworonogów nie mógł usiedzieć na miejscu a w pewnym momencie usadowił się w moich ramionach i tak przesiedział dłuższą część pokazu. Sam pokaz bardzo ciekawy i interesujący, choć trzeba przyznać, że spacerując z Filkiem zapleczem pokazu widziałam psy trzymane w klatce, ten widok wzbudził we mnie bardzo duży niesmak i pozostawił niemiłe wrażenie po całkiem fajnym pokazie. Nasze psisko zostało obdarowane karmą z firmy Purina i przebadała do pani Weterynarz. Obiad zjedliśmy w Lolku jest to jeden z nielicznych lokali, który ma atrakcje nie tylko dla dorosłych, ale i dla dzieci i ku naszej wielkiej radości nie ma problemu by wejść do lokalu z psem. Do domu wróciliśmy późnym popołudniem, zrelaksowani, wypoczęci i z uśmiechem na twarzy. Było to piękne pożegnanie wakacji.













Tagi: we
00:01, lila-a
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
View My Stats

zBLOGowani.pl