Najpiękniejsze lata życia to te, które są jeszcze przed nami... Oni i ja...
RSS
piątek, 29 stycznia 2016
Julia miała wczoraj w szkole bal karnawałowy. Ustaliłyśmy, że jako strój wykorzystamy kimono przywiezione przez mojego z Japonii oryginalne kimono. Prześledziłyśmy w necie wszelkie możliwe sposoby czesania i dodatków, które matka miała kupić na osiedlowym bazarku. Na szczęście Bemowski bazarek dobrze zaopatrzony, więc nie miałam problemów z zakupami. Już od rana dziecię me było podekscytowane, a kiedy po pracy opowiadała mi dowiedziałam się, że zabawa była super, że Wiktor, tak ten jej Wiktor poprosił ja do tańca, i razem robili sobie zdjęcia i wszystkie dziewczyny chciały z nim tańczyć. Ciężkie jest życie obiektu westchnień tylu kobiet ;) choć podobno serce absztyfikanta bije mocniej na widok pewnej długowłosej blondynki o imieniu Julia ;)

 

Tagi: Ciśka
00:10, lila-a
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 stycznia 2016
Dwa tygodnie temu w stolicy pojawił się śnieg, przemroziło troszkę i wreszcie było czuć zimę a nie jesienną aurę. Patrząc na kartki kalendarza i widząc styczeń, a za oknem pogoda aż nadto ciepła i mokra. Wyciągnęłyśmy więc z Julią nasze łyżwy i wybrałyśmy się na pobliskie lodowisko, aby spędzić czas ze znajomymi bawiąc się i ucząc jednocześnie. Aga i ja zaczęłyśmy uczyć Maćka jazdy na łyżwach, idzie mu to bardzo powoli ale za każdym razem będzie lepiej, byle by tylko nauczył się utrzymywać równowagę. Przed nami jeszcze nauka jazdy na nartach, choć przyznam się, że ciężko to widzę, wszak ostatni raz kiedy narty miałam na nogach zanotowałam w pamięci 27 lat temu.  


Tagi: we
13:44, lila-a
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 stycznia 2016
Matka ma swoje ukochane kozaki: camelowe, wysokie do kolana, oczywiście na obcasie i koturnie. Nie będę pisać, że zanim je kupiłam wychodziłam wokół nich kilometry. Buty są niesamowicie wygodne w związku z powyższym noszę je bardzo często, ale żeby nie było tak idealnie mają też one pewien minus, choć o tym za chwilę...

Jakiś czas temu wracaliśmy od znajomych, chłopaki wypili sobie więc Piter podając mi kluczyki rzucił:
- Ty wracasz...
Zasiadłam za kółkiem no i... pojechałam albo właściwie powinnam napisać poskakałam niczym zając. Nie chcę wiedzieć ilu kierowców rzucało tego wieczora wiązanki pod moim adresem. Prawda jest jednak taka, że tak samo mocno jak uwielbiam moje kozaki, tak samo mocno nie umiem w nich jeździć autem, bo nie czuję pedałów.

Dwa dni po tym niesamowicie emocjonującym dla nas powrocie, Julia zagaduje matkę:
- jedziemy samochodem do sklepu?
- tak - rzucam ubierając się
- a kto prowadzi Ty czy tata?
- tata, a co? - zainteresowałam się, już w głowie słyszałam komentarze o moim ostatnim wspaniałym powrocie, kiedy usłyszałam głos Julki...
- a nic, to znaczy, że możesz założyć te swoje buty na dredach...
Padłam...


Tagi: epizody
00:10, lila-a
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 stycznia 2016
10 stycznia to wyjątkowa data, tego dnia bowiem tylko w 2010 r. urodził się Maciek syn mojej ukochanej przyjaciółki. W tym roku prócz urodzin Macieja świętowaliśmy pierwsze ważne wydarzenie w życiu jego brata Aleksandra a mianowicie - chrzest święty. Spotkania w gronie przyajciół zawsze były dla nas czasem maksymalnie pozytywnym zwłaszcza, że znamy się od 24 a zaraz będzie 25 lat. To chwile w gronie mogę powiedzieć prawie jak rodzinnym bo po takim czasie przeszliśmy już wiele, a do nas dołączyli nasi mężowie, a dzieci szybko zaprzyjaźniły się i stały się sobie równie bliskie. 

 

Tagi: we
00:10, lila-a
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 stycznia 2016
W pierwszy weekend nowego roku odebraliśmy z Teatru Muzycznego ROMA płytę z muzyką ze spektaklu Mamma Mia. Julia tak samo zresztą jak i ja bardzo polubiła piosenki ABBY w polskiej wersji językowej, już podczas spektaklu chciała kupić płytę, która w tym czasie nie była jeszcze w sprzedaży. Od tego dnia w każdej wolnej chwili śpiewamy razem z aktorami, z którymi dane nam było się spotkać i porozmawiać. Spotkanie w Arkadi dało nam niesamowitą energię i radość. To był zastrzyk energii, który naładował nasze akumulatory na długie zimowe wieczory.
 











Tagi: we
00:10, lila-a
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Świąteczny czas za nami, nawet nie wiem kiedy minął, a przecież dopiero co wyczekiwaliśmy na ten radosny czas. Boże Narodzenie to moje ulubione święta choć w tym roku nie były ani białe, ani zimne tylko deszczowe, szare i nieprzyjemne. Wigilię miałam w tym roku wolną od pracy, dziwnie się czułam bo to pierwsza moja wolna Wigilia odkąd pracuję tam gdzie pracuję. Poranek miął nam leniwie, ostatnie przygotowania do wieczerzy i wyruszyliśmy do mojej mamy. Stół piknie udekorowany, pod choinką podarki, najbliżsi naszemu sercu zgromadzeni wokół. Było czytanie słowa Bożego i łamanie się opłatkiem, były kolędy i ciepłe życzenia. Było marzeń spełnienie.
 
Pierwszego dnia pojechaliśmy do teściów a w drugi przyjechała Marta dziewczyna mojego brata. Graliśmy w gry i odpoczywaliśmy ciesząc się czasem tylko dla nas. Okres między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem spędziłam w pracy, a Julia z pradziadkami, z którymi przywitała nowy 2016 rok.








 
Tagi: we
21:36, lila-a
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 grudnia 2015
Minęło pięć miesięcy od chwili, kiedy ostatni raz pisałam. Długo się zbierałam by usiąść i zebrać myśli, które później przeleję na tę białą kartkę. Zaczynałam tę opowieść tysiące razy i zawsze coś mnie odciągało od kompa. Obiecałam jednak pewnej osobie, że w końcu usiądę i napiszę kilka słów, które przemienią się w zdania a te być może stworzą piękna opowieść o tym, co jest już przeszłością a jednak w sercu zapisane głęboko. Jutro Święta Bożego Narodzenia, więc Kasiu specjalnie dla Ciebie odkopuję wspomnienia by ruszyć w podróż do dni minionych gdzie słońce jeszcze pięknie świeci i lato w pełni.
 
Sierpień...
A skoro sierpień to i wakacje tak bardzo wyczekiwane. Pierwsze dwa tygodnie to czas, kiedy Julia spędziła u pradziadków na Kujawach. Ona odpoczywała od rodziców a i rodzice mieli czas tylko dla siebie…Później był czas tylko dla naszej trójki i wyjazd w miejsce, które kocham jak żadne inne do Zakopanego. Ostatnio śmiałam się, że to mój drugi dom, magiczne miejsce, które daje mi Power do życia. Wędrowaliśmy do miejsc dobrze nam znanych nowymi szlakami, ale również odkrywaliśmy całkiem nowe. Po raz kolejny zawędrowaliśmy na Sarnią Skałkę i Rusinową Polanę, ponadto odwiedziliśmy Kasprowy Wierch, braci Albertynów w drodze na Giewont i Wąwóz Kraków. Był czas na spotkania ze znajomymi i zwiedzanie Muzeum Figur Woskowych a także niesamowity relaks w Białce. „Terma Białka - Nowoczesny park wodny, a w nim: kompleks basenów termalnych, aquapark, SPA Wellness. To miejsce dla osób chcących odpocząć w wyjątkowym otoczeniu z widokiem na przepiękną panoramę Tatr Wysokich.” I tak zaiste jest :)
Powrót do Warszawy był ciężki, bo zawsze ciężko mi wyjeżdżać z miejsca, które ukochałam jak żadne inne. Ale i na miejscu zapowiadał się intensywny czas. Koniec września to spotkanie z Gabrielą Gargaś, przesympatyczną i ciepłą osobą, która od pierwszych chwil zaraża uśmiechem. To była taka wisienka na zakończenie wakacji.

 

Wrzesień
Wrzesień przyszedł nie wiadomo, kiedy ja musiałam wrócić do pracy, a Julia musiała odnaleźć się po dwumiesięcznej labie w ławach szkolnych. Pierwszy miesiąc zawsze jest dla niej najcięższy musi wrócić do swojego dawnego rytmu, który miała wypracowany w drugiej klasie. Początek miesiąca był dla Julki bardzo imprezowy. Urodziny Weroniki, urodziny Wiktorii i szaleństwo całodniowe aż do późnych godzin wieczornych. Dzieciaki stęsknione siebie po wakacjach były przeszczęśliwe, że mogą razem spędzić sobotni dzień. Wrzesień to czas, kiedy musimy wrócić i odnaleźć w sobie wypracowany we wcześniejszych latach nasz wspólny rytm co nie zawsze okazuje się łatwe.

 
 
Październik
Październik to miesiąc szczególny, bowiem świętujemy w nim naszą rocznicę ślubu, moje urodziny oraz urodziny Julki chrzestnego. W tym miesiącu przyszedł na świat Aleksander syn mojej przyjaciółki i oczko w głowie cioci :D Miesiąc rozpoczęliśmy iście teatralnie, powróciliśmy do teatru Palladium na „Jezioro Łabędzie” Julia już je miała okazję oglądać wcześniej tym razem było to wyjście klasowe. Obserwacja jak pasje muzyczne mojego dziecka ulegają zmianie jest fascynujące. Jak była młodsza muzyka baletowa i sam balet to było coś z nia bardzo związanego, teraz idzie w taniec nowoczeny i zupełnie inny styl muzyczny, jednak zbliżony do muzyki, która słuchają rodzice. Zafascynował ją spektakl w Teatrze Muzycznym Roma „Mamma Mia”. Wyszła rozpromieniona i mega szczęśliwa :D Październik to również nasz wyjazd do Krakowa na Targi Książki i liczne spotkania autorskie. Julia wyczekiwała tych, na których będzie nasza ukochana Magda, Liliana czy Alek, bo jak Alek to i nasz Paweł ze słodkimi i obłędnymi ciasteczkami, babeczkami, które rozpływają się w ustach dając naszemu podniebieniu czystą rozkosz. Październik to również czas przygotowań do zabiegu w Instytucie Matki i Dziecka.
 
 
Listopad
Listopad rozpoczęliśmy od stawienia się w Instytucie Matki i Dziecka i przyjęcia na oddział onkologii. Julia zaraz po niedzieli miała usuwane znamię, pozostało nam czekanie na wynik histopatologiczny. Młoda zniosła dobrze zabieg, chyba ja byłam bardziej przerażona, bo nie mogłam być przy niej. Na szczęście zabieg trwał krótko a moje dzielne dziecię wyszło z uśmiechem na buzi. Lekarka nas prowadząca była miło jednak cały pobyt w szpitalu nie za ciekawie. Korytarz i wielogodzinne czekanie to najbardziej utrwalony w mej głowie obraz. Julia po zabiegu posiedziała troszkę w domu, a mama miała okazję ją troszkę potraktować jak maleńkie dziecię i o dziwo nie wywołało to fali sprzeciwu. W listopadzie miałyśmy spotkanie z Agnieszką i Nataszką moimi ukochanymi autorkami literatury kobiecej. Julia dzielnie mi towarzyszyła. Sama też miała czas imprez urodzinowe przyjęcie u Patrycji i pierwsze szkolne Andrzejki połączone z dyskoteką. Było szykowanie się, przewracanie szafy do góry dnem w poszukiwaniu stroju i w końcu wyczekiwana wspaniała zabawa.



Grudzień
Grudzień przyszedł nie wiadomo, kiedy jednak, jeśli ktoś w ten grudniowy czas oczekiwał śniegu to go niestety nie uraczył. Rozpoczął się czas adwentu, czas rorat, na które Julia dzielnie chodziła z lampionem. Podziwiałam ją bo musiała wstawać o 5 rano a dzień szkolny tego dnia trwał aż do 17:15. Dała radę i chętnie chodziła, zwłaszcza, że zaraz po zakończeniu Rorat było ciepłe kakao i pączki. Był też Świąteczny występ w Bielańskiej Scenie Kameralnej Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury w Warszawie gdzie dzieci ze szkoły muzycznej Viva La Musica uprzyjemniły nam grudniowy czas. Julia tańczy w tej szkole taniec nowoczesny a od stycznia zacznie lekcje śpiewu. Już piszczy z radości i wyczekuje, kiedy rozpocznie naukę. Był też koncert kolęd, organizowany przez klasy III w szkole i o dziwo już w listopadzie odwiedzał nas ksiądz z radosnym kolędowaniem. O tyle zabawne to, że przed świętami i u nas kolęda raz na dwa lata. Grudzień to taki magiczny czas oczekiwania na Święta. Choinka przybrana, pierniczki upieczone, Mikołajkowe prezenty czekają, aby uszczęśliwić bliskie nam osoby. Odliczamy minuty, aby zasiąść wspólnie do stołu, przełamać się opłatkiem i spędzić ten czas wspólnie.

 
Tagi: we
23:17, lila-a
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lipca 2015
12.07
Niedzielny poranek przywitał nas cudownym słonkiem, był to dzień kiedy odwoziliśmy nasze dziecko na pierwsze kolonie. Wioska Bullerbyn, położona jest blisko Warszawy dzięki czemu Julia ma świadomość, że w sytuacji kryzysowej mama jest blisko. Dzieci spędzają czas na łonie natury ciesząc się z każdej beztroskiej chwili. Zawieźliśmy dziecię do miejscowości Świętochów gdzie mieści się wioska z rana. Po rozpakowaniu się i kilku chwilach dla nas trzeba było się pozegnać, chyba było to cięższe dla mnie niż dla Julci...Oby do soboty…







 
13.07
 
Julia zadzwoniła, pogoda w kratkę, jedzenie dobre i głodna nie jest ale spać nie może i jest niewyspana bo spała najkrócej… Chciałaby już być z nami ale obiecała że wytrzyma. Stwierdziła, ze za rok nigdzie nie jedzie... Zobaczymy....








14.07

Mamy kryzys…
- mamo przyjedź po mnie - wyszeptała przez łzy Julia
Oby jutro było lepiej...




 
 
15.07
 
Julia dzwoni:
- mamo już mi lepiej
- pogoda ładna
- jeździłam na koniu rano, ma na imię Alaska i wiesz robił siku jak na nim jeździłam...
- byliśmy też nad rzeką i bawiliśmy się w poszukiwanie złota....Na śniadanie miałam bułeczkę z malinami...
- ciocia Aga dała mi wieczorem herbatki i nie mam już problemów z zasypianiem.
(swoją drogą ciekawe co to za herbatka)
 

16.07
Julia dzwoni:
- Część mamo jesteśmy nad rzeką, pogoda ładna ale zapodziałam gdzieś klapki... Robiłam dziś takie "coś" ale nie mogę Ci powiedzieć co pokażę Ci w sobotę jak po mnie przyjedziesz... Tatę tylko zabierz... Kocham Cię...




 
17.07
 Julia dzwoni:
- cześć mamo, jesteśmy nad rzeką, jest ciepło. Dziś znów jeździłam na Alasce i karmiłam ją, jutro też ją będę karmić, muszę wstać wcześnie rano. 
Wczoraj mieliśmy nocną grę, opowiem Ci ją jak przyjadę. Mówiłam Ci, ze Cię  kocham i tęsknię. Już nie chcę jeździć na żadne kolonie, tylko z Wami będę wyjeżdżać. Do jutra...






18.07
Czas pożegnania z wioską...
Może tylko na rok, a może na dłużej czas pokaże...
 



 
Tagi: Ciśka
22:51, lila-a
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lipca 2015
Tuż przed wyjazdem Julki na pierwsze kolonie wybraliśmy się rodzinnie do kina na bajkę w reżyserii Pete Doctera „W głowie się nie mieści” . Bajka pełna humoru, akcji o dziwo całkiem dobrej (przynajmniej matce nie udało się na niej zasnąć), Julka mówi, ze ze szczyptą wzruszenia (udało jej się uronić kilka łez). Historia opowiada o dziewczynce, której życiem kieruje pięć emocji Radość, Smutek, Strach, Gniew i Odraza.
 
Radość wieczna optymistka, która wiedzie główny prym w kierowaniu emocjami głównej bohaterki zapisując je w szklanych kulach. Emocje często nie mogą dojść ze sobą do porozumienia, chociaż to Radość wydaje się mieć decydujący głos – przynajmniej do czasu. Kiedy Riley, przeprowadza się z rodzicami do innego miasta i zaczyna mieć problem z adaptacją do nowego środowiska w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności Radość i Smutek wydostają się na zewnątrz centrum dowodzenia emocjami i muszą rozpocząć wędrówkę po nieznanych zakątkach umysłu nastolatki. Czasu mają niewiele, bo ich nieobecność grozi rozpadem kształtującej się osobowości. 
 
Bardzo pozytywna bajka i jak najbardziej polecamy :)

 

 

Tagi: we
09:20, lila-a
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 lipca 2015
Niedziela 5 lipca przywitała nas słonkiem i wysokimi temperaturami. Po śniadaniu zebraliśmy swoje rzeczy, zawieźliśmy psa do mojej mamy i wyruszyliśmy ku ochłodzie, czyli na basen.

Termy w Mszczonowie to kompleks basenów mieszczący się 45 km od Warszawy, gdzie można poszaleć na basenie sportowym, rekreacyjnym ze zjeżdżalniami, dziecięcym dla mniejszych uczestników a także w basenie gdzie znajdują się wody termalne. Rozłożyliśmy koc na trawie i nie tracąc ani chwili wskoczyliśmy do wody. Julia przechwytywana to przez mamę to prze tatę, czy też wujka Matiego lub Martę szalała nurkując, zjeżdżając na zjeżdżalniach i wygłupiając się. Jak przystało na wodniczkę w wodzie czuje się rewelacyjnie. Słonko rozpieszczało nas bardzo i gdyby nie kremy z mocnym filtrem obawiam się, że mogłoby być ciężko wytrzymać, zwłaszcza, że temperatura w cieniu osiągała 35 stopni Celsjusza. To był czas totalnego resetu dla mnie i choć osobiście nie bardzo lubię wodę, leżenie na słonku to taki dzień był nam wszystkim potrzebny.
 



Tagi: we
11:36, lila-a
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54
View My Stats

zBLOGowani.pl