Najpiękniejsze lata życia to te, które są jeszcze przed nami... Oni i ja...
RSS
czwartek, 24 grudnia 2015
Minęło pięć miesięcy od chwili, kiedy ostatni raz pisałam. Długo się zbierałam by usiąść i zebrać myśli, które później przeleję na tę białą kartkę. Zaczynałam tę opowieść tysiące razy i zawsze coś mnie odciągało od kompa. Obiecałam jednak pewnej osobie, że w końcu usiądę i napiszę kilka słów, które przemienią się w zdania a te być może stworzą piękna opowieść o tym, co jest już przeszłością a jednak w sercu zapisane głęboko. Jutro Święta Bożego Narodzenia, więc Kasiu specjalnie dla Ciebie odkopuję wspomnienia by ruszyć w podróż do dni minionych gdzie słońce jeszcze pięknie świeci i lato w pełni.
 
Sierpień...
A skoro sierpień to i wakacje tak bardzo wyczekiwane. Pierwsze dwa tygodnie to czas, kiedy Julia spędziła u pradziadków na Kujawach. Ona odpoczywała od rodziców a i rodzice mieli czas tylko dla siebie…Później był czas tylko dla naszej trójki i wyjazd w miejsce, które kocham jak żadne inne do Zakopanego. Ostatnio śmiałam się, że to mój drugi dom, magiczne miejsce, które daje mi Power do życia. Wędrowaliśmy do miejsc dobrze nam znanych nowymi szlakami, ale również odkrywaliśmy całkiem nowe. Po raz kolejny zawędrowaliśmy na Sarnią Skałkę i Rusinową Polanę, ponadto odwiedziliśmy Kasprowy Wierch, braci Albertynów w drodze na Giewont i Wąwóz Kraków. Był czas na spotkania ze znajomymi i zwiedzanie Muzeum Figur Woskowych a także niesamowity relaks w Białce. „Terma Białka - Nowoczesny park wodny, a w nim: kompleks basenów termalnych, aquapark, SPA Wellness. To miejsce dla osób chcących odpocząć w wyjątkowym otoczeniu z widokiem na przepiękną panoramę Tatr Wysokich.” I tak zaiste jest :)
Powrót do Warszawy był ciężki, bo zawsze ciężko mi wyjeżdżać z miejsca, które ukochałam jak żadne inne. Ale i na miejscu zapowiadał się intensywny czas. Koniec września to spotkanie z Gabrielą Gargaś, przesympatyczną i ciepłą osobą, która od pierwszych chwil zaraża uśmiechem. To była taka wisienka na zakończenie wakacji.

 

Wrzesień
Wrzesień przyszedł nie wiadomo, kiedy ja musiałam wrócić do pracy, a Julia musiała odnaleźć się po dwumiesięcznej labie w ławach szkolnych. Pierwszy miesiąc zawsze jest dla niej najcięższy musi wrócić do swojego dawnego rytmu, który miała wypracowany w drugiej klasie. Początek miesiąca był dla Julki bardzo imprezowy. Urodziny Weroniki, urodziny Wiktorii i szaleństwo całodniowe aż do późnych godzin wieczornych. Dzieciaki stęsknione siebie po wakacjach były przeszczęśliwe, że mogą razem spędzić sobotni dzień. Wrzesień to czas, kiedy musimy wrócić i odnaleźć w sobie wypracowany we wcześniejszych latach nasz wspólny rytm co nie zawsze okazuje się łatwe.

 
 
Październik
Październik to miesiąc szczególny, bowiem świętujemy w nim naszą rocznicę ślubu, moje urodziny oraz urodziny Julki chrzestnego. W tym miesiącu przyszedł na świat Aleksander syn mojej przyjaciółki i oczko w głowie cioci :D Miesiąc rozpoczęliśmy iście teatralnie, powróciliśmy do teatru Palladium na „Jezioro Łabędzie” Julia już je miała okazję oglądać wcześniej tym razem było to wyjście klasowe. Obserwacja jak pasje muzyczne mojego dziecka ulegają zmianie jest fascynujące. Jak była młodsza muzyka baletowa i sam balet to było coś z nia bardzo związanego, teraz idzie w taniec nowoczeny i zupełnie inny styl muzyczny, jednak zbliżony do muzyki, która słuchają rodzice. Zafascynował ją spektakl w Teatrze Muzycznym Roma „Mamma Mia”. Wyszła rozpromieniona i mega szczęśliwa :D Październik to również nasz wyjazd do Krakowa na Targi Książki i liczne spotkania autorskie. Julia wyczekiwała tych, na których będzie nasza ukochana Magda, Liliana czy Alek, bo jak Alek to i nasz Paweł ze słodkimi i obłędnymi ciasteczkami, babeczkami, które rozpływają się w ustach dając naszemu podniebieniu czystą rozkosz. Październik to również czas przygotowań do zabiegu w Instytucie Matki i Dziecka.
 
 
Listopad
Listopad rozpoczęliśmy od stawienia się w Instytucie Matki i Dziecka i przyjęcia na oddział onkologii. Julia zaraz po niedzieli miała usuwane znamię, pozostało nam czekanie na wynik histopatologiczny. Młoda zniosła dobrze zabieg, chyba ja byłam bardziej przerażona, bo nie mogłam być przy niej. Na szczęście zabieg trwał krótko a moje dzielne dziecię wyszło z uśmiechem na buzi. Lekarka nas prowadząca była miło jednak cały pobyt w szpitalu nie za ciekawie. Korytarz i wielogodzinne czekanie to najbardziej utrwalony w mej głowie obraz. Julia po zabiegu posiedziała troszkę w domu, a mama miała okazję ją troszkę potraktować jak maleńkie dziecię i o dziwo nie wywołało to fali sprzeciwu. W listopadzie miałyśmy spotkanie z Agnieszką i Nataszką moimi ukochanymi autorkami literatury kobiecej. Julia dzielnie mi towarzyszyła. Sama też miała czas imprez urodzinowe przyjęcie u Patrycji i pierwsze szkolne Andrzejki połączone z dyskoteką. Było szykowanie się, przewracanie szafy do góry dnem w poszukiwaniu stroju i w końcu wyczekiwana wspaniała zabawa.



Grudzień
Grudzień przyszedł nie wiadomo, kiedy jednak, jeśli ktoś w ten grudniowy czas oczekiwał śniegu to go niestety nie uraczył. Rozpoczął się czas adwentu, czas rorat, na które Julia dzielnie chodziła z lampionem. Podziwiałam ją bo musiała wstawać o 5 rano a dzień szkolny tego dnia trwał aż do 17:15. Dała radę i chętnie chodziła, zwłaszcza, że zaraz po zakończeniu Rorat było ciepłe kakao i pączki. Był też Świąteczny występ w Bielańskiej Scenie Kameralnej Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury w Warszawie gdzie dzieci ze szkoły muzycznej Viva La Musica uprzyjemniły nam grudniowy czas. Julia tańczy w tej szkole taniec nowoczesny a od stycznia zacznie lekcje śpiewu. Już piszczy z radości i wyczekuje, kiedy rozpocznie naukę. Był też koncert kolęd, organizowany przez klasy III w szkole i o dziwo już w listopadzie odwiedzał nas ksiądz z radosnym kolędowaniem. O tyle zabawne to, że przed świętami i u nas kolęda raz na dwa lata. Grudzień to taki magiczny czas oczekiwania na Święta. Choinka przybrana, pierniczki upieczone, Mikołajkowe prezenty czekają, aby uszczęśliwić bliskie nam osoby. Odliczamy minuty, aby zasiąść wspólnie do stołu, przełamać się opłatkiem i spędzić ten czas wspólnie.

 
Tagi: we
23:17, lila-a
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lipca 2015
12.07
Niedzielny poranek przywitał nas cudownym słonkiem, był to dzień kiedy odwoziliśmy nasze dziecko na pierwsze kolonie. Wioska Bullerbyn, położona jest blisko Warszawy dzięki czemu Julia ma świadomość, że w sytuacji kryzysowej mama jest blisko. Dzieci spędzają czas na łonie natury ciesząc się z każdej beztroskiej chwili. Zawieźliśmy dziecię do miejscowości Świętochów gdzie mieści się wioska z rana. Po rozpakowaniu się i kilku chwilach dla nas trzeba było się pozegnać, chyba było to cięższe dla mnie niż dla Julci...Oby do soboty…







 
13.07
 
Julia zadzwoniła, pogoda w kratkę, jedzenie dobre i głodna nie jest ale spać nie może i jest niewyspana bo spała najkrócej… Chciałaby już być z nami ale obiecała że wytrzyma. Stwierdziła, ze za rok nigdzie nie jedzie... Zobaczymy....








14.07

Mamy kryzys…
- mamo przyjedź po mnie - wyszeptała przez łzy Julia
Oby jutro było lepiej...




 
 
15.07
 
Julia dzwoni:
- mamo już mi lepiej
- pogoda ładna
- jeździłam na koniu rano, ma na imię Alaska i wiesz robił siku jak na nim jeździłam...
- byliśmy też nad rzeką i bawiliśmy się w poszukiwanie złota....Na śniadanie miałam bułeczkę z malinami...
- ciocia Aga dała mi wieczorem herbatki i nie mam już problemów z zasypianiem.
(swoją drogą ciekawe co to za herbatka)
 

16.07
Julia dzwoni:
- Część mamo jesteśmy nad rzeką, pogoda ładna ale zapodziałam gdzieś klapki... Robiłam dziś takie "coś" ale nie mogę Ci powiedzieć co pokażę Ci w sobotę jak po mnie przyjedziesz... Tatę tylko zabierz... Kocham Cię...




 
17.07
 Julia dzwoni:
- cześć mamo, jesteśmy nad rzeką, jest ciepło. Dziś znów jeździłam na Alasce i karmiłam ją, jutro też ją będę karmić, muszę wstać wcześnie rano. 
Wczoraj mieliśmy nocną grę, opowiem Ci ją jak przyjadę. Mówiłam Ci, ze Cię  kocham i tęsknię. Już nie chcę jeździć na żadne kolonie, tylko z Wami będę wyjeżdżać. Do jutra...






18.07
Czas pożegnania z wioską...
Może tylko na rok, a może na dłużej czas pokaże...
 



 
Tagi: Ciśka
22:51, lila-a
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lipca 2015
Tuż przed wyjazdem Julki na pierwsze kolonie wybraliśmy się rodzinnie do kina na bajkę w reżyserii Pete Doctera „W głowie się nie mieści” . Bajka pełna humoru, akcji o dziwo całkiem dobrej (przynajmniej matce nie udało się na niej zasnąć), Julka mówi, ze ze szczyptą wzruszenia (udało jej się uronić kilka łez). Historia opowiada o dziewczynce, której życiem kieruje pięć emocji Radość, Smutek, Strach, Gniew i Odraza.
 
Radość wieczna optymistka, która wiedzie główny prym w kierowaniu emocjami głównej bohaterki zapisując je w szklanych kulach. Emocje często nie mogą dojść ze sobą do porozumienia, chociaż to Radość wydaje się mieć decydujący głos – przynajmniej do czasu. Kiedy Riley, przeprowadza się z rodzicami do innego miasta i zaczyna mieć problem z adaptacją do nowego środowiska w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności Radość i Smutek wydostają się na zewnątrz centrum dowodzenia emocjami i muszą rozpocząć wędrówkę po nieznanych zakątkach umysłu nastolatki. Czasu mają niewiele, bo ich nieobecność grozi rozpadem kształtującej się osobowości. 
 
Bardzo pozytywna bajka i jak najbardziej polecamy :)

 

 

Tagi: we
09:20, lila-a
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 lipca 2015
Niedziela 5 lipca przywitała nas słonkiem i wysokimi temperaturami. Po śniadaniu zebraliśmy swoje rzeczy, zawieźliśmy psa do mojej mamy i wyruszyliśmy ku ochłodzie, czyli na basen.

Termy w Mszczonowie to kompleks basenów mieszczący się 45 km od Warszawy, gdzie można poszaleć na basenie sportowym, rekreacyjnym ze zjeżdżalniami, dziecięcym dla mniejszych uczestników a także w basenie gdzie znajdują się wody termalne. Rozłożyliśmy koc na trawie i nie tracąc ani chwili wskoczyliśmy do wody. Julia przechwytywana to przez mamę to prze tatę, czy też wujka Matiego lub Martę szalała nurkując, zjeżdżając na zjeżdżalniach i wygłupiając się. Jak przystało na wodniczkę w wodzie czuje się rewelacyjnie. Słonko rozpieszczało nas bardzo i gdyby nie kremy z mocnym filtrem obawiam się, że mogłoby być ciężko wytrzymać, zwłaszcza, że temperatura w cieniu osiągała 35 stopni Celsjusza. To był czas totalnego resetu dla mnie i choć osobiście nie bardzo lubię wodę, leżenie na słonku to taki dzień był nam wszystkim potrzebny.
 



Tagi: we
11:36, lila-a
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 lipca 2015
 
„Witajcie w naszej bajce, słoń zagra na fujarce,
Pinokio nam zaśpiewa, zatańczą wkoło drzewa,
Tu wszystko jest możliwe, zwierzęta są szczęśliwe,
A dzieci wiem coś o tym latają samolotem. (…)"
 
Zaraz po zakończeniu roku szkolnego spakowaliśmy aparat, wygodne buty i wyruszyliśmy chwytać piękne słoneczne promienie w Nieborowie i parku Arkadia. Pogoda pięknie nas tego dnia rozpieszczała, przez większą część wycieczki. Na początek udaliśmy się do Nieborowa gdzie w pięknym dworku realizowano zdjęcia do znanej wszystkim filmowej wersji książki „Akademia pana Kleksa” w reżyserii Krzysztofa Gradowskiego. Zwiedziliśmy Muzeum, starodawne pokoje urządzone w piękne meble z minionych epok, podziwialiśmy obrazy, ozdobne kafelki na ścianach czy posągi. Następnie udaliśmy się na spacer po ogrodach. Piękny duży teren, śpiew ptaków i słonko sprawiły, że każda chwila była niesamowitą przyjemnością. Niesamowite wrażenie na Julii a także na nas zrobiła rodzina łabędzi z młodymi, nie mogłam sobie darować by nie uwiecznić ich na fotografii. Wyjeżdżając z Nieborowa zajrzeliśmy jeszcze do Nieborowskiej Manufaktury Majoliki jednak to nie matczyne klimaty.

 




 
 
Kolejnym miejscem gdzie skierowały się nasze kroki tego dnia był Ogród Arkadyjski Heleny Radziwiłłowej. Miejsce z wyjątkowo bogatą kolekcję sztuki antycznej oraz rzeźb antykizujących i kopii dzieł antycznych, a także ,,starożytności'' średniowiecznych i renesansowych, z których utworzono swoiste muzeum w Świątyni Diany. Szczególnie zachwycił nas akwedukt i romantyczne ruiny takie jak: Przybytek Arcykapłana, Mur z Hermami i Dom Murgrabiego.
 










 

Tagi: we
14:26, lila-a
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 czerwca 2015
W czwartek 25 czerwca odbył się apel klas II podsumowujący kończący się właśnie rok szkolny. Był to dzień bardzo wyczekiwany przez uczniów ponieważ właśnie dziś wynagradzana została ich ciężka praca przez cały rok. Uczeń roku to najwyższe wyróżnienie w naszej szkole i ku naszej wielkiej radości i dumie otrzymało je nasze dziecię. Miejmy nadzieję, że ten zapał do nauki pozostanie jej do końca szkoły.
 

A już dziś oficjalne zakończenie roku szkolnego. Odbieranie świadectwa, ostatnie uściski przed wakacjami. Ciężko się z niektórymi rozstać ale będziemy w kontakcie i mamy w planach chwytać wspólne chwile.








 
Tagi: Ciśka we
22:09, lila-a
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 czerwca 2015

19 czerwca w Teatrze Rampa zasiadły dzieci z klas II naszej szkoły. Tym razem pojechałam z dziećmi, jako opieka. Droga do teatru minęła nam szybko chłopcy byli w miarę spokojni, usiedliśmy na swych miejscach, przygasły światła i rozpoczęło się widowisko…

 

Matka przeczytała opis, żeby wiedzieć, co będzie oglądać, słyszałam tylko, co nie co ponieważ filmu nie oglądałam, a brzmiał on tak: „Musical familijny „O dwóch takich, co ukradli księżyc” to muzyczna interpretacja książki Kornela Makuszyńskiego w adaptacji i reżyserii Cezarego Domagały. Wspólnie z autorem muzyki Tomaszem Bajerskim stworzył barwną muzyczną opowieść o przygodach niesfornych, a nawet złośliwych bliźniaków z „ miasteczka o skromnej nazwie Zapiecek”, którzy opuścili rodzinne strony w poszukiwaniu bogactwa i szczęścia niezwiązanego jednak z uczciwą pracą… Zawarte w musicalu 23 mądre a jednocześnie zabawne piosenki idealnie oddają przesłanie Makuszyńskiego. Przypominają o tym, co jest w życiu ważne, co doceniamy dopiero w kontekście braku, ile musimy sami doświadczyć, aby zrozumieć prawdy oczywiste i podkreślają, że miłość matczyna znosi bardzo wiele i może nas przeprowadzić przez różne przeciwności losu.”

 

Przeczytawszy opis spodziewałam się pięknej opowieść o fajnej muzyce, a tymczasem wielkie rozczarowanie. Pierwsza cześć męczącą bardzo, musiałam bardzo się starać by moje oczy nie zamknęły się na dobre tak mnie spektakl zaczął usypiać, dopiero po przerwie i solidnej dawce kawy udało mi się obejrzeć drugą cześć, która okazała się ciekawsza. Jedno, co musze przyznać to wspaniale zrobiony księżyc, wielki wypukły niesamowite wrażenie robił. Julia wyszła zawiedziona, kwitując, że spektakl średnio jej się podobał. Nie mogę się nie zgodzić z moim dzieckiem, kochając Musicale z tego wyszłam rozczarowana. Mam nadzieję, że jak po wakacjach wybierzemy się na „Awantura o Basię” nie będziemy tak rozczarowani.

 

Zdjęcia ze strony http://www.teatr-rampa.pl/spektakle1/82-scena-dziecieca/462-o-dwoch-takich-co-ukradli-ksiezyc3
Tagi: Ciśka we
07:00, lila-a
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 czerwca 2015
Sobotni wieczór Julia spędziła u Jagody na urodzinach. Dziewczynki miały przygotowaną całkowicie babska imprezę połączoną z nocowaniem, co prawda Julia ze względu na występ w teatrze następnego dnia nie mogła zostać na noc nie przeszkodziło jej to w spędzeniu wspaniałego wieczoru z koleżankami. Było malowanie paznokci, tatuaże wspólne dekorowanie tortu by na koniec go skonsumować. Siedem panienek, każda inna jednak a jednak potrafią wspaniale się zgrać. Takie przyjaźnie są super i oby pozostały na dłużej.   
 
Zdjęcie robione przez mamę Jagody Martę :)
 
Jak co roku w połowie czerwca w niedzielny poranek lub też jak to miało miejsce w tym roku wieczór następuje podsumowanie roku w szkole muzycznej Viva La Musica, zakończone występem w Teatrze Palladium. Julia bardzo się cieszyła na ten występ i już od rana nie mogła się go doczekać. W teatrze miałyśmy się pojawić o godzinie 14 gdzie odbywała się próba generalna, ustawianie świateł i przygotowania. W tym roku matka zostawała z dzieckiem pomagając w przygotowaniach do wielkiego wieczoru.
Było super i choć występ dziecka oglądałam zza sceny to cieszyłam się, że mogę być z nią w ten ważny dla niej wieczór, na widowni pozostał tata, wujek Mati i Marta.
Dzieciaki spisały się na medal :)
 
Zdjęcie Viva La Musica




Tagi: Ciśka
10:58, lila-a
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 maja 2015
24 maja rodzinnie w towarzystwie przyjaciół i znajomych wyruszyliśmy do Teatru Muzycznego Roma na spektakl w reżyserii Cezarego Domagały „Alicja w Krainie Czarów”.
 
Spektakl w całości muzyczny i przyznam się, ze zastanawiałam się jak będzie wyglądał efekt końcowy zwłaszcza, że bajka wystawiana jest na małej scenie. W recenzji można znaleźć słowa „Świat widziany oczami Alicji zachwyci nie tylko najmłodszych, ale również dorosłych widzów.” Zachwycił muzycznie to fakt całościowo nie bardzo, bo nie mogliśmy się z Piterem odnaleźć w tym spektaklu. Niby wszystko dopracowane, niby fajna muzyka a całościowo podsumowując żadne z nas nie miało pojęcia, o co w tym spektaklu chodzi, uratowała nas znajomość bajki.
 
W krainie ludzkiej wyobraźni mogą się różne dziwy dziać, co niemożliwe jest możliwe, co niemożliwe tu może się stać…”.












Zdjęcia ze spektaklu znalezione w necie.

czwartek, 28 maja 2015
Warszawskie Targi Książki/Warsaw Book Fair jedno z najbardziej wyczekiwanych przez nas wydarzeń. Matka kocha je i gdyby miała takie możliwości nie robiła by nic innego poza zagłębianiem się w ten inny świat, który porywa, fascynuje. Według Umberto Eco "Kto czyta książki, żyje podwójnie" i ja się z tym zgadzam. Moja Jula też wpadła w jakiś wir książkowy nie powiem żebym z tego powodu bardzo płakała co to, to nie :) Matka jest bardzo zadowolona jak widzi swoje dziecko z nosem w książce wszak lepsze to niż komputer czy telefon. Każda z nas wróciła z naręczem książek i wspaniałymi wrażeniami. Udało mi się po raz kolejny spotkać z Kasią Michalak, poznałyśmy w realu „naszą” Magdę Witkiewicz, wciąż uśmiechniętą Lilianę Fabisińską, wyjątkową Nataszę Sochę i Alka Rogozińskiego. To był dla nas wyjątkowy dzień.
 









Tagi: we
22:34, lila-a
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
View My Stats

zBLOGowani.pl