Najpiękniejsze lata życia to te, które są jeszcze przed nami... Oni i ja...
RSS
środa, 13 kwietnia 2016
2 kwietnia Julia zdecydowała się na udział w wiosennych warsztatach z Pracownią Szeluszki. Warsztaty odbyły się na Bemowie, w bibliotece parafialnej zgromadzenia Księży Michalitów i mają na celu dostarczenie dzieciakom wspaniałej zabawy a także praktycznej umiejętności jaka jest szycie. W ten sobotni poranek grupka dzieci zebrała się na wspólne szycie króliczków. Zabawa była niesamowita i już czekamy na kolejne warsztaty ;)









Tagi: Julka
00:05, lila-a
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 kwietnia 2016
Kwiecień mknie nam, przygotowania do Komunii ruszyły pełną parą, jednak znalazłam chwilkę by usiąść i nadrobić pewne zaległości blogowe. Czas Świąteczny i około świąteczny przeminął nawet nie wiem kiedy. Triduum Paschalne minęło nam jak przymknięcie powiek, w sobotę rodzinnie pojechaliśmy z koszyczkiem poświęcić pokarmy i na adorację grobu pańskiego. Wieczorem uczestniliśmy w Uroczystości Wigilii Paschalnej. Niedzielę spędziliśmy na Bemowie. Czas minął nam wygłupach i grach. Pogoda nie była zachęcająca do dłuższych spacerów bo pomimo, że nie padało to było chłodno. Poniedziałek to również czas rodzinny choć tym razem pojechaliśmy do teściów. Pogoda słoneczna więc był czas i na spacer i na wspólne świętowanie. Szkoda, że pomimo wielu przygotowań czas świąteczny umyka między palcami i tak szybko się kończy.









Tagi: we
14:57, lila-a
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 marca 2016
Marcowe dni mijają jeden po drugim, przybliżając nas do świąt Wielkanocnych. W te czwartkowe popołudnie postanowiłam wreszcie zebrać myśli i przelać je na strony naszego bloga. Długo mnie tu nie było ale stary laptop odmówił posłuszeństwa, a nowy jakże inny od poprzedniego wymaga ode mnie przestawienia się zupełnego. Dziś sortując zdjęcia z naszego feryjnego wyjazdu pomyślałam, że warto więc wrócić wspomnieniami do tych wspaniałych chwil, dopóki w pamięci tak żywo jeszcze te dni są zapisane. A były to wyjątkowe ferie, już 30 zaraz po odebraniu Julki ze szkoły spakowałyśmy resztę rzeczy, jedną torbę zabrali nam znajomi, żeby jak najmniej mieć w autokarze. Odwieźliśmy psa do mojej mamy i trzeba było ruszać. Piotrek odwiózł nas na dworzec gdzie czekały już podstawione busy. Ludzi masa ale na szczęście udało się zająć miejsca i z lekkim opóźnieniem tuż przed północą wyjechałyśmy do Zakopanego. Początkowo bałam się drogi, nie dość, że jedziemy same, to jeszcze w nocy, ale moje obawy okazały się niepotrzebne. Dojechaliśmy bezpiecznie do celu i to godzinę przed czasem. Pogoda trzeba przyznać dopisała, może nie zawsze był śnieg jednak każdy dzień przynosił nam piękne chwile.

W sobotni poranek dojechali do nas Aga z Kamilem, razem wybraliśmy się na zakupy i włóczęgę po Zakopanym. Był to taki spokojny dzień na zaklimatyzowanie się. Julka spędzała czas z Maćkiem ja z Agą i Olusiem. W niedzielę pojechaliśmy na narty. Julia pierwszy raz założyła je na nogi, pomimo że moja pamięć co do jeżdżenia nie jest najlepsza miałyśmy czas by poćwiczyć pierwsze kroki. Julia załapała bakcyla i tu nam si dzieciaki podzieliły pasjami. Maciek zdecydowanie wybrał łyżwy a Julka narty. Pogodzić jakoś to trzeba było i udało się :) Zakopane to również spacery, odwiedziliśmy lodowy labirynt i zajrzeliśmy na wystawę dzikich ptaków.

Po takim tygodniowym resecie ciężko mi było wrócić do Warszawy i do realiów codzienności. Ciężko mi się rozstać z widokiem Tatr, pożegnać się na dłużej, kiedy wiem, że moje serce tam zostaje...
 
 








Tagi: we
18:12, lila-a
Link Komentarze (1) »
sobota, 30 stycznia 2016
Rozpoczynamy ferie...stop
Kierunek Zakopane...stop
Przywieziemy ze sobą masę wrażeń i pięknych wspomnień...stop
Do zobaczenia za jakiś czas... stop
 

Zdjęcie znalezione w sieci...
Tagi: we
00:05, lila-a
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 stycznia 2016
Julia miała wczoraj w szkole bal karnawałowy. Ustaliłyśmy, że jako strój wykorzystamy kimono przywiezione przez mojego z Japonii oryginalne kimono. Prześledziłyśmy w necie wszelkie możliwe sposoby czesania i dodatków, które matka miała kupić na osiedlowym bazarku. Na szczęście Bemowski bazarek dobrze zaopatrzony, więc nie miałam problemów z zakupami. Już od rana dziecię me było podekscytowane, a kiedy po pracy opowiadała mi dowiedziałam się, że zabawa była super, że Wiktor, tak ten jej Wiktor poprosił ja do tańca, i razem robili sobie zdjęcia i wszystkie dziewczyny chciały z nim tańczyć. Ciężkie jest życie obiektu westchnień tylu kobiet ;) choć podobno serce absztyfikanta bije mocniej na widok pewnej długowłosej blondynki o imieniu Julia ;)

 

Tagi: Ciśka
00:10, lila-a
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 stycznia 2016
Dwa tygodnie temu w stolicy pojawił się śnieg, przemroziło troszkę i wreszcie było czuć zimę a nie jesienną aurę. Patrząc na kartki kalendarza i widząc styczeń, a za oknem pogoda aż nadto ciepła i mokra. Wyciągnęłyśmy więc z Julią nasze łyżwy i wybrałyśmy się na pobliskie lodowisko, aby spędzić czas ze znajomymi bawiąc się i ucząc jednocześnie. Aga i ja zaczęłyśmy uczyć Maćka jazdy na łyżwach, idzie mu to bardzo powoli ale za każdym razem będzie lepiej, byle by tylko nauczył się utrzymywać równowagę. Przed nami jeszcze nauka jazdy na nartach, choć przyznam się, że ciężko to widzę, wszak ostatni raz kiedy narty miałam na nogach zanotowałam w pamięci 27 lat temu.  


Tagi: we
13:44, lila-a
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 stycznia 2016
Matka ma swoje ukochane kozaki: camelowe, wysokie do kolana, oczywiście na obcasie i koturnie. Nie będę pisać, że zanim je kupiłam wychodziłam wokół nich kilometry. Buty są niesamowicie wygodne w związku z powyższym noszę je bardzo często, ale żeby nie było tak idealnie mają też one pewien minus, choć o tym za chwilę...

Jakiś czas temu wracaliśmy od znajomych, chłopaki wypili sobie więc Piter podając mi kluczyki rzucił:
- Ty wracasz...
Zasiadłam za kółkiem no i... pojechałam albo właściwie powinnam napisać poskakałam niczym zając. Nie chcę wiedzieć ilu kierowców rzucało tego wieczora wiązanki pod moim adresem. Prawda jest jednak taka, że tak samo mocno jak uwielbiam moje kozaki, tak samo mocno nie umiem w nich jeździć autem, bo nie czuję pedałów.

Dwa dni po tym niesamowicie emocjonującym dla nas powrocie, Julia zagaduje matkę:
- jedziemy samochodem do sklepu?
- tak - rzucam ubierając się
- a kto prowadzi Ty czy tata?
- tata, a co? - zainteresowałam się, już w głowie słyszałam komentarze o moim ostatnim wspaniałym powrocie, kiedy usłyszałam głos Julki...
- a nic, to znaczy, że możesz założyć te swoje buty na dredach...
Padłam...


Tagi: epizody
00:10, lila-a
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 stycznia 2016
10 stycznia to wyjątkowa data, tego dnia bowiem tylko w 2010 r. urodził się Maciek syn mojej ukochanej przyjaciółki. W tym roku prócz urodzin Macieja świętowaliśmy pierwsze ważne wydarzenie w życiu jego brata Aleksandra a mianowicie - chrzest święty. Spotkania w gronie przyajciół zawsze były dla nas czasem maksymalnie pozytywnym zwłaszcza, że znamy się od 24 a zaraz będzie 25 lat. To chwile w gronie mogę powiedzieć prawie jak rodzinnym bo po takim czasie przeszliśmy już wiele, a do nas dołączyli nasi mężowie, a dzieci szybko zaprzyjaźniły się i stały się sobie równie bliskie. 

 

Tagi: we
00:10, lila-a
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 stycznia 2016
W pierwszy weekend nowego roku odebraliśmy z Teatru Muzycznego ROMA płytę z muzyką ze spektaklu Mamma Mia. Julia tak samo zresztą jak i ja bardzo polubiła piosenki ABBY w polskiej wersji językowej, już podczas spektaklu chciała kupić płytę, która w tym czasie nie była jeszcze w sprzedaży. Od tego dnia w każdej wolnej chwili śpiewamy razem z aktorami, z którymi dane nam było się spotkać i porozmawiać. Spotkanie w Arkadi dało nam niesamowitą energię i radość. To był zastrzyk energii, który naładował nasze akumulatory na długie zimowe wieczory.
 











Tagi: we
00:10, lila-a
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Świąteczny czas za nami, nawet nie wiem kiedy minął, a przecież dopiero co wyczekiwaliśmy na ten radosny czas. Boże Narodzenie to moje ulubione święta choć w tym roku nie były ani białe, ani zimne tylko deszczowe, szare i nieprzyjemne. Wigilię miałam w tym roku wolną od pracy, dziwnie się czułam bo to pierwsza moja wolna Wigilia odkąd pracuję tam gdzie pracuję. Poranek miął nam leniwie, ostatnie przygotowania do wieczerzy i wyruszyliśmy do mojej mamy. Stół piknie udekorowany, pod choinką podarki, najbliżsi naszemu sercu zgromadzeni wokół. Było czytanie słowa Bożego i łamanie się opłatkiem, były kolędy i ciepłe życzenia. Było marzeń spełnienie.
 
Pierwszego dnia pojechaliśmy do teściów a w drugi przyjechała Marta dziewczyna mojego brata. Graliśmy w gry i odpoczywaliśmy ciesząc się czasem tylko dla nas. Okres między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem spędziłam w pracy, a Julia z pradziadkami, z którymi przywitała nowy 2016 rok.








 
Tagi: we
21:36, lila-a
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
View My Stats

zBLOGowani.pl