Najpiękniejsze lata życia to te, które są jeszcze przed nami... Oni i ja...
RSS
środa, 08 lutego 2017
Choć z wygłupów wciąż się śmiejesz,
Z roku na rok doroślejesz.
Nadążyć za Tobą już nie potrafię,
Wspominam patrząc na fotografie.
Proszę, nigdy się nie zmieniaj,
Każdy dzień mocno doceniaj.
Co chcesz w życiu zdobędziesz,
Zawsze moim dzieckiem będziesz.
 
Julia - 2.02.2006 godz. 9:50 - dzień, który zmienił me życie na zawsze
 

Tagi: we
12:04, lila-a
Link Komentarze (2) »
wtorek, 31 stycznia 2017
Piotrek wyleciał do Los Angeles zostawiając nas same. Ogarnęłyśmy sobie z Julia poranki i funkcjonowanie bez niego w ciągu dnia, jednak ciężko nam było poradzić sobie z tęsknotą. Rozmowy dwa razy dziennie pomagały aby ta rozłąka przebiegła łagodniej. W weekend postanowiliśmy rodzinnie udać się na starówkę by świętować tam dzień babci i dziadka. Spacerowaliśmy Krakowskim Przedmieściem podziwiając tegoroczne dekoracje, a w Wedlu delektowaliśmy się pysznymi deserami i czekoladowymi afrodyzjakami do picia.



Aby tęsknota nie była bardzo dokuczliwa Julia postanowiła urozmaicić nam czas zapraszając do domu koleżankę temperaturę i kolegów: katar i kaszel. Tydzień siedziałyśmy w domu dochodząc do siebie i nabierając sił. Ostatni weekend bez Piotrka to nadrabianie zaległości i uczenie się do testów. Oceny już co prawda wystawione jednak nasza szkoła odo ostatnich dni przed feriami intensywnie z dziećmi pracuje i non stop mamy testy i sprawdzanie przygotowania do zajęć.




Tagi: we
15:35, lila-a
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2017
Nowy rok przywitałyśmy z Julią we dwie, bo Piter jak zawsze miał koncert. Zima zawitała do stolicy mroźna i biała. Piter poleciał do Los Angeles we wtorek a my z Julią zostałyśmy same. Usiadłam, więc by napisać o naszym początku roku, czasem mnie najdzie tak jak dziś by wrócić do pisania, wtedy siadam i słowa same płyną, są jednak dni, kiedy za nic nie mogę się zmusić do pisania. Styczeń rozpoczęliśmy spacerem rodzinnym po Starówce jednak mrozik był tak intensywny, że szybko nas przegonił do domu a spacer ograniczyliśmy do minimum.
 

Początek roku to czas karnawału. W tym roku temat przewodni balu to "W szkole u Harryego Pottera". Julia wystąpiła jako Hermiona Granger. Ze strojem nie mięliśmy za dużego problemu, bo Hermiona mundurek ma dość klasyczny, więc wystarczyło od ojca pożyczyć krawat narzucić koszulę, sweterek i rozpuścić nasze długie włosy. Zabawa było jak to stwierdziło moje dziecko nudna, choć nasza wychowawczyni starała się cały czas rozkręcać imprezę i nasza klasa najlepiej się bawiła :)



Początek stycznia to również spełnienie jednego z marzeń Ciśki, a mianowicie koncert zespołu Sound'n'Grace. Było niesamowicie, uwielbiamy muzykę tego zespołu i usłyszenie ich na żywo to było dla nas niesamowite przeżycie.


Tagi: we
13:33, lila-a
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 stycznia 2017
- Julia byłaś zobaczyć za strojem od w-fu?
- Nie, zapomniałam
- Przecież Ci przypominałam
- Wiem, ale mi się mózg zresetował...
 

Tagi: epizody
15:21, lila-a
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lipca 2016
Jak widać po częstotliwości moich wpisów wpadam tu z doskoku, a o jakiejkolwiek systematyczności też nie może być mowy. Początkowo zwalałam to na brak czasu, ale z każdym dniem to się chyba nazywa rozleniwienie. Jak nie pisze od razu tego co formułuje mi się w jakąś całość w mojej i tak pełnej bałaganu głowie, dzieje się później to co się dzieje. Czekam na urlop odliczając godziny i minuty, ale to jeszcze 5 tygodni intensywnej pracy. Dziś dzień spokojniejszy więc usiadłam by napisać, krótkie streszczenie minionych dwóch miesięcy. Jak to się stało, że czas pędzi w takim tempie?  Gdy byłam dzieckiem miałam wrażenie, że dni ciągną się w nieskończoność a teraz chętnie bym wróciła do tego czasu bo teraz nie odczuwam już tego w taki sposób.  
 

Maj…
Maj oprócz Komunii i białego tygodnia przyniósł nam jeszcze kilka bardzo miłych chwil. W czasie białego tygodni§a oprócz uroczystości w Kościele byłyśmy z Julią na badaniach w Szpitalu Dziecięcym im. prof. dr. J. Bogdanowicza przy ulicy Niekłańskiej. Tam Julia miała sprawdzony dokładnie wzrok i zapisane okulary, które pojawiły się na malutkim nosku mojej dziewczynki dwa dni później. Trzeba przyznać, że Julia wygląda doroślej w nich i z małej dziewczynki przeobraziła się w młodą kobietę.

    

„Słońce, czy deszcz? Upał, czy mróz? Nieważne! Calineczce nic nie przeszkodzi, by tańczyć przez cały rok!” Spektakl według scenariusza i reżyserii Hanny Kochańskiej i Jacka Zawady obejrzały dzieciaki w teatrze Kamienica. To również oni są głównymi bohaterami bajki, która wciąga widza w swój świat i zachęca nie tylko do oglądania ale i czynnego uczestnictwa w spektaklu. Było to ostatnie wyjście do teatru w klasie trzeciej i chyba najbardziej zapadnie nam w pamięci.

 


Maj to Warszawskie Targi Ksiązki i spotkanie z naszymi pisarzami. W tym roku zaplanowałyśmy z Julią dwudniowe targi książki. W sobotę były one bardziej skondensowane, więcej miejsc do odwiedzenia przy mniejszym zasobie czasowym. Nie mówiąc już o tłumach, które nawiedziły stoiska wydawnictw. W niedzielę było już spokojniej. Julia dostała imienny autograf na książkach Andrzeja Maleszki co wywołało u niej nie małe pokłady radości. Zakupiła oczywiście jeszcze inne ksiązki do swojej biblioteczki.









Dzień mamy świętowaliśmy podwójnie. Najpierw 24 maja w szkole odbył się koncert naszych dzieci w szkole. Były laurki i uściski. Pomimo, że to nie był pierwszy dzień mamy, ale chyba był wyjątkowy ponieważ w czasie występu popłynęły mi łzy. 26 maja zrobiliśmy sobie nasz rodzinny dzień mamy. Pojechaliśmy na działkę z moją mamą i przyjaciółką. Dzieciaki miały całodniowy raj, gry i zabawy na świeżym powietrzu a my dorośli mieliśmy czas na wspólne biesiadowanie J Sezon grillowy otworzyliśmy oficjalnie…




Czerwiec…
Minął czerwiec z a nim czas intensywnych przygotowań by podsumować kończący się rok szkolny, to czas kiedy w naszym domu zagościł kolejny Ferbie, wszak zabawek zbierających kurz nigdy dość, młoda spędziła dzień w Urzędzie zasiadając w fotelu Wojewody Mazowieckiego, zwiedzając MUW, który i tak zna od podszewki czy biorąc udział w szkoleniu z ratownictwa medycznego.
 
 
To czas rozwijania swoich sportowych umiejętności. W domu zagościła fiszka, a Julia ćwiczy by nie rozbić sobie głowy. Czerwiec przyniósł nam babski wypad do TM ROMA by po raz kolejny bawić się przy spektaklu Mamma Mia. Mamy całą naszą babską częścią mega słabość do tego spektaklu, rozkochane w rytmach i emocjach jakie daje nam spektakl. Tak rozśpiewane zawitałyśmy do Banjaluki na późną kolację i zabawę przy muzyce na żywo do późny godzin nocnych. Intensywne weekendy to nie tylko czas nasz rodzinny pod Warszawą na działce, to czas kiedy Julia świętuje urodziny swoich koleżanek czy też występuje na deskach teatru Palladium.
 
 
Czerwiec to również czas pożegnania, z okresem kiedy nauka to jeszcze zabawa, pożegnanie z ukochaną wychowawczynią i powolne zmierzanie ku okresowi nastoletniemu.


Lipiec…
Lipiec okres kiedy matka pracowała, ponieważ urlop w pracy miała zaplanowany dopiero na sierpień, więc Julia część tego czasu spędza z babcią. W tym roku nie zdecydowaliśmy się na kolonie, więc staraliśmy się by ten czas wakacyjny był wypełniony miłymi chwilami. Urządzałyśmy sobie wypady rowerowe, młoda zaliczyła wypad do kina, spotkała się z przyjaciółką, a w II połowie miesiąca wyjechała na Kujawy do pradziadków. Tam wylegiwała się do granic możliwości lub jak chrzestny wygospodarował chwilkę czasu zabierał ją na wspólne szaleństwa basenowe czy rolkowe.



Sierpień…
Sierpień to nasz czas, choć tegoroczny urlop nie był za bardzo przyjemny dla nas. Przed urlopem ja zaliczyłam anginę, przechodziłam ją tym ciężej, że w tym czasie remontowaliśmy pokój Julii starając się by był on przygotowany na jej powrót. Wyjazd w góry, który miał mnie zregenerować i pozwolić odpocząć też nie do końca był taki jak sobie wymarzyliśmy. Co prawda spędzaliśmy ten czas z przyjaciółmi, moja Truskawka jest bardzo dobrym kompanem w wyjazdach, nasi panowie też dobrze się dogadują a dzieciaki bawią się zgodnie. Niedane mam było jednak za długo spacerować po naszych pięknych górach po spacerze na Rusinową Polanę, przejściu po Dolinie Kościeliskiej i wspinaczce na Kopieniec okazało się, że Aga wylądowała z Olkiem w szpitalu i poszło lawinowo. Nad Czarny Staw pod Rysami nie doszliśmy zawróciliśmy spędziwszy chwilę nad Morskim Okiem. Rota zaatakowało wszystkich. Wróciliśmy wcześniej do domu ku mojej wielkiej rozpaczy, ponieważ me serce z górach zakorzenione.


Sierpień to czas kinowy… Obejrzeliśmy bajkę: „Mój przyjaciel smok”, na której ja płakałam razem z Ciśką wzruszone bardzo historią, „Jak zostać kotem” gdzie śmiałyśmy się tak, że aż łzy płynęły nam po twarzy i „Nowe przygody Alladyna” to jednak pozostawię bez komentarza, bo większej bzdury nie oglądałam.


Tagi: we
14:45, lila-a
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 czerwca 2016
Komunia Święta to ważne wydarzenie w życiu naszej rodziny, w życiu naszego dziecka. Przygotowywaliśmy się do niego przez 3 lata, z większym bądź mniejszym natężeniem. Na równi z naszą Julią przeżywaliśmy pierwszą spowiedź, a jako rodzice funkcyjni mogliśmy być jeszcze bliżej i mocniej zaangażowani w to wyjątkowe święto. Zaproszenia na to ważne wydarzenie przygotowała jedna z nauczycielek ze szkoły Julki, pani Kasia. Białe cudo pojechało do naszych najbliższych już w marcu. Nie chcieliśmy tego zostawiać na ostatnia chwilę, nie do końca terminowo się wyrobiliśmy ale początek kwietnia to też nie jest tak źle :) Pani Kasia  przygotowała specjalnie dla Julki również rozety, które dekorowały nasz komunijny stół.

Sukienka czekała zawieszona w szafie na ten dzień już od połowy kwietnia, razem z białymi butami i rękawiczkami, różańcem, książeczką i medalikiem. Julia patrzyła na nią każdego wieczoru w radosnym odliczaniu i oczekiwaniu.

Pierwszy rachunek sumienia i spowiedź w czwartkowe popołudnie była dla nas momentem skupienia i wyciszenia. Przygotowywaliśmy się do niej razem i razem też do niej przystąpiliśmy. Julia bardzo przejęta wypisała sobie grzechy na karteczce by czuć się pewniej, że niczego nie zapomni. Byliśmy z nią oboje, co myślę, że było dla niej bardzo ważne. 




W piątkowy wieczór rodzice zebrali się by pomóc naszej ukochanej siostrze Małgorzacie w przystrojeniu świątyni. Ołtarz w Kościele pw. Matki Bożej Królowej Aniołów jest piękny sam w sobie a siostra Gosia sprawiła, że był on magiczny. Byliśmy włączani we wszystko dzięki czemu czuliśmy, że jeszcze pełniej przeżywamy te przygotowania.



W sobotę od wczesnych godzin porannych przywitało nas piękne słonko, powoli przygotowałyśmy się do jednej z najważniejszych chwil w życiu każdego katolika. Julia już nie mogła się doczekać, a jej oczy błyszczały z radości. Ja byłam zestresowana, pewnie dlatego, że wielka odpowiedzialność organizacyjna spoczywała na moich barkach. Dokładnie w samo południe kiedy rozdzwonił się dzwon z wierzy Kościoła rozpoczęła się uroczystość. Najpierw poświęcenie dzieci na pamiątkę Chrztu Świętego, później błogosławieństwo rodziców i uroczyste wprowadzenie do świątyni.

BEM_2936BEM_2970BEM_2861

Do komunii przystępowało ok. osiemdziesięciorga dzieci, usadzone były wzrostem a Julia wysoka więc zajęła miejsce w 5 ławce. Spokojnie siedziała, wsłuchana najpierw w głos ks. Rafała, a później swoich rodziców, którzy w imieniu wszystkich zebranych prosili o ten piękny sakrament dla swoich pociech. Sama uroczystość też była inna niż zwykła msza, dzieci były zaangażowane w każdy szczegół nabożeństwa, a w czasie kazania wyszły na środek Kościoła by razem z naszym proboszczem rozmawiać o przyjaźni, miłości i wybaczaniu.
 





Niemałym przeżyciem było dla mnie móc prowadzić Julię do ołtarza gdzie przyjmowała po raz pierwszy do swego serca Pana Jezusa. Ta chwila będzie schowana w mym sercu niczym najcenniejsze wspomnienie.


 
 
Na zakończenie Mszy Św. dzieci otrzymały chlebek, który zabrały ze sobą, by później w czasie przyjęcia komunijnego rozdzielić go między swych najbliższych. Samo przyjęcie minęło nam w rodzinnej i spokojnej atmosferze. Odwiedził nas ks. Rafał, który towarzyszy Julce od momentu urodzenia w jej najważniejszych chwilach. Goście otrzymali przygotowane zdjęcie z naszą Komunijną dziewczynką :)
 
 





Piękny i najlepszy tort bo wykonany własnoręcznie przez naszą zdolną babcię Anię :)

Magiczny dzień, magiczne chwile, które pomimo mijających dni wciąż są obecne w naszym sercu.

Julia sesyjnie...



Julia z rodzicami


Julia z rodzicami chrzestnymi



Julia z babcią Anią
 
 

Julia z dziadkami


Julia z pradziadkami


Julia z wujkiem Mateuszem i ciocią Martą


Julia z wujkiem Maciejem i ciocią Agą


Julia z ukochaną ciocią Agą vel Truskawką i wujkiem Kamilem, Maciusiem i Olusiem


Julia z wujkiem Jackiem i Michałem



Julia w dziecięcym gronie

 
Julia z koleżankami




grupowe...


 
Podziękowanie....


Tagi: we
21:37, lila-a
Link Komentarze (1) »
czwartek, 14 kwietnia 2016
5 kwietnia był to dzień, kiedy klasy 6 miały sprawdzian szóstoklasisty a młodsze dzieci miały labę od nauki. Do Warszawy przyjeżdżała moja Madzia z córeczką, pogoda była piękna, więc postanowiłam wziąć tego dnia dzień wolny od pracy. Umówiłyśmy się w Centrum, odebrałyśmy z Julią dziewczyny z dworca i poszłyśmy na włóczęgę. Magda miała spotkanie autorskie, więc Liliana została pod moja opieką. W sumie między moją Ciśką a Lilką jest tylko rok różnicy nie było obaw, że się nie dogadają. Po początkowym zawstydzeniu dziewczynki złapały wspólny język. Czas oczekiwania na Magdę spędziły na rozmowie i łapaniu słoneczka. Później wjechałyśmy na 30 piętro Pałacu Kultury i Nauki. Julia wiele razy już nas męczyłaby się tam wybrać, jednak jakoś zawsze coś wypadło i się nie udało aż do tego dnia. Odwiedziny Magdy i Liliany były mobilizacją by wreszcie się tam wybrać. Napięty harmonogram spotkań naszej wziętej autorki spowodował, że mieliśmy mało czasu dla siebie, ale planujemy już następne spotkanie :)











DSC_5362

Tagi: Ciśka
00:02, lila-a
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 kwietnia 2016
2 kwietnia Julia zdecydowała się na udział w wiosennych warsztatach z Pracownią Szeluszki. Warsztaty odbyły się na Bemowie, w bibliotece parafialnej zgromadzenia Księży Michalitów i mają na celu dostarczenie dzieciakom wspaniałej zabawy a także praktycznej umiejętności jaka jest szycie. W ten sobotni poranek grupka dzieci zebrała się na wspólne szycie króliczków. Zabawa była niesamowita i już czekamy na kolejne warsztaty ;)









Tagi: Julka
00:05, lila-a
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 kwietnia 2016
Kwiecień mknie nam, przygotowania do Komunii ruszyły pełną parą, jednak znalazłam chwilkę by usiąść i nadrobić pewne zaległości blogowe. Czas Świąteczny i około świąteczny przeminął nawet nie wiem kiedy. Triduum Paschalne minęło nam jak przymknięcie powiek, w sobotę rodzinnie pojechaliśmy z koszyczkiem poświęcić pokarmy i na adorację grobu pańskiego. Wieczorem uczestniliśmy w Uroczystości Wigilii Paschalnej. Niedzielę spędziliśmy na Bemowie. Czas minął nam wygłupach i grach. Pogoda nie była zachęcająca do dłuższych spacerów bo pomimo, że nie padało to było chłodno. Poniedziałek to również czas rodzinny choć tym razem pojechaliśmy do teściów. Pogoda słoneczna więc był czas i na spacer i na wspólne świętowanie. Szkoda, że pomimo wielu przygotowań czas świąteczny umyka między palcami i tak szybko się kończy.









Tagi: we
14:57, lila-a
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 marca 2016
Marcowe dni mijają jeden po drugim, przybliżając nas do świąt Wielkanocnych. W te czwartkowe popołudnie postanowiłam wreszcie zebrać myśli i przelać je na strony naszego bloga. Długo mnie tu nie było ale stary laptop odmówił posłuszeństwa, a nowy jakże inny od poprzedniego wymaga ode mnie przestawienia się zupełnego. Dziś sortując zdjęcia z naszego feryjnego wyjazdu pomyślałam, że warto więc wrócić wspomnieniami do tych wspaniałych chwil, dopóki w pamięci tak żywo jeszcze te dni są zapisane. A były to wyjątkowe ferie, już 30 zaraz po odebraniu Julki ze szkoły spakowałyśmy resztę rzeczy, jedną torbę zabrali nam znajomi, żeby jak najmniej mieć w autokarze. Odwieźliśmy psa do mojej mamy i trzeba było ruszać. Piotrek odwiózł nas na dworzec gdzie czekały już podstawione busy. Ludzi masa ale na szczęście udało się zająć miejsca i z lekkim opóźnieniem tuż przed północą wyjechałyśmy do Zakopanego. Początkowo bałam się drogi, nie dość, że jedziemy same, to jeszcze w nocy, ale moje obawy okazały się niepotrzebne. Dojechaliśmy bezpiecznie do celu i to godzinę przed czasem. Pogoda trzeba przyznać dopisała, może nie zawsze był śnieg jednak każdy dzień przynosił nam piękne chwile.

W sobotni poranek dojechali do nas Aga z Kamilem, razem wybraliśmy się na zakupy i włóczęgę po Zakopanym. Był to taki spokojny dzień na zaklimatyzowanie się. Julka spędzała czas z Maćkiem ja z Agą i Olusiem. W niedzielę pojechaliśmy na narty. Julia pierwszy raz założyła je na nogi, pomimo że moja pamięć co do jeżdżenia nie jest najlepsza miałyśmy czas by poćwiczyć pierwsze kroki. Julia załapała bakcyla i tu nam si dzieciaki podzieliły pasjami. Maciek zdecydowanie wybrał łyżwy a Julka narty. Pogodzić jakoś to trzeba było i udało się :) Zakopane to również spacery, odwiedziliśmy lodowy labirynt i zajrzeliśmy na wystawę dzikich ptaków.

Po takim tygodniowym resecie ciężko mi było wrócić do Warszawy i do realiów codzienności. Ciężko mi się rozstać z widokiem Tatr, pożegnać się na dłużej, kiedy wiem, że moje serce tam zostaje...
 
 








Tagi: we
18:12, lila-a
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
View My Stats

zBLOGowani.pl