Najpiękniejsze lata życia to te, które są jeszcze przed nami... Oni i ja...
RSS
wtorek, 28 marca 2017
Marzec przemknął nam nie wiedzieć, kiedy, dzień stał się dłuższy a promienie słonka coraz cieplejsze dające energię i radość z poranka. Ułożyłam dziś trzy bukiety z naszych chwil, a właściwie Julkowych chwil. Nie będę pisać ile klasówek mamy w szkole (jest ich sporo – dwie, trzy tygodniowo to w naszej szkole norma), bo Julia uczy się dobrze i nie mamy za bardzo, na co narzekać. To, że jest bałaganiarą, no cóż podobno to ten wiek, walczymy z tym oby w końcu udało się wygrać tę wojnę, to taki drobny szczegół. Weszliśmy w wiek nastolatki i foszki stały się ulubionym towarzyszem dnia codziennego mej młodej latorośli, foszki i Kindle, który ostatnimi czasy stał się ukochanym towarzyszem i chodzi z nim wszędzie pochłaniając książki w tempie ekspresowym.


Początkiem miesiąca Julia razem z dwiema koleżankami z koła dziennikarskiego Kasią i Małgosią, pojechały do radia Vox Fm na zwiedzanie i przeprowadzenie wywiadu. To jedna z fajniejszych przygód, bo radio to magia a poznać ja od środka to niesamowita przygoda. Dziewczynki zostały oprowadzone po rozgłośni i pognały tajniki pracy dziennikarza.


W marcu zrobiłyśmy sobie tez babskie popołudnie, najpierw zabrałam Julie na spotkanie z Agnieszką Lingas-Łoniewską i Ania Kasiuk, a następnie wybrałyśmy się do kina na „Beauty and the Beast” gdzie w rolę Belli wcieliła się Emma Watson, którą moja Julia bardzo lubi.


W poniedziałek odwiedziliśmy Teatr Muzyczny Roma, aby uczestniczyć w nagraniu programu kabaretu „Paranienormalni” z gościnnym występem Sound’n’Grace. Bawiliśmy się rewelacyjnie a cały program będzie można zobaczyć w Święta Wielkanocne w Polsacie.



 

Tagi: we
15:44, lila-a
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 marca 2017
W tym roku mieliśmy ferie jako jedno z ostatnich województw i zanim usiadłam by zebrać się do pisania jak minął nam ten czas okazało się, że kalendarz wskazuję połowę marca. Moje obiecywanie sobie, że wrócę do pisania ni jak się ma do codzienności.


Ferie a konkretnie drugą ich część spędziliśmy w naszych ukochanych Tatrach, z przyjaciółmi. Julia miała towarzystwo a i dorośli spędzali miło czas. Były chwile szusowania na nartach, łyżwowe szaleństwo, gonitwy po lodowym labiryncie czy moczenie tyłeczków. Czas w górach ma to do siebie, że mknie jak szalony i ledwo co przyjechaliśmy a tydzień minął i trzeba było wracać do naszej codzienności.
 


Tagi: she
13:42, lila-a
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lutego 2017
Choć z wygłupów wciąż się śmiejesz,
Z roku na rok doroślejesz.
Nadążyć za Tobą już nie potrafię,
Wspominam patrząc na fotografie.
Proszę, nigdy się nie zmieniaj,
Każdy dzień mocno doceniaj.
Co chcesz w życiu zdobędziesz,
Zawsze moim dzieckiem będziesz.
 
Julia - 2.02.2006 godz. 9:50 - dzień, który zmienił me życie na zawsze
 

Tagi: we
12:04, lila-a
Link Komentarze (2) »
wtorek, 31 stycznia 2017
Piotrek wyleciał do Los Angeles zostawiając nas same. Ogarnęłyśmy sobie z Julia poranki i funkcjonowanie bez niego w ciągu dnia, jednak ciężko nam było poradzić sobie z tęsknotą. Rozmowy dwa razy dziennie pomagały aby ta rozłąka przebiegła łagodniej. W weekend postanowiliśmy rodzinnie udać się na starówkę by świętować tam dzień babci i dziadka. Spacerowaliśmy Krakowskim Przedmieściem podziwiając tegoroczne dekoracje, a w Wedlu delektowaliśmy się pysznymi deserami i czekoladowymi afrodyzjakami do picia.



Aby tęsknota nie była bardzo dokuczliwa Julia postanowiła urozmaicić nam czas zapraszając do domu koleżankę temperaturę i kolegów: katar i kaszel. Tydzień siedziałyśmy w domu dochodząc do siebie i nabierając sił. Ostatni weekend bez Piotrka to nadrabianie zaległości i uczenie się do testów. Oceny już co prawda wystawione jednak nasza szkoła odo ostatnich dni przed feriami intensywnie z dziećmi pracuje i non stop mamy testy i sprawdzanie przygotowania do zajęć.




Tagi: we
15:35, lila-a
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2017
Nowy rok przywitałyśmy z Julią we dwie, bo Piter jak zawsze miał koncert. Zima zawitała do stolicy mroźna i biała. Piter poleciał do Los Angeles we wtorek a my z Julią zostałyśmy same. Usiadłam, więc by napisać o naszym początku roku, czasem mnie najdzie tak jak dziś by wrócić do pisania, wtedy siadam i słowa same płyną, są jednak dni, kiedy za nic nie mogę się zmusić do pisania. Styczeń rozpoczęliśmy spacerem rodzinnym po Starówce jednak mrozik był tak intensywny, że szybko nas przegonił do domu a spacer ograniczyliśmy do minimum.
 

Początek roku to czas karnawału. W tym roku temat przewodni balu to "W szkole u Harryego Pottera". Julia wystąpiła jako Hermiona Granger. Ze strojem nie mięliśmy za dużego problemu, bo Hermiona mundurek ma dość klasyczny, więc wystarczyło od ojca pożyczyć krawat narzucić koszulę, sweterek i rozpuścić nasze długie włosy. Zabawa było jak to stwierdziło moje dziecko nudna, choć nasza wychowawczyni starała się cały czas rozkręcać imprezę i nasza klasa najlepiej się bawiła :)



Początek stycznia to również spełnienie jednego z marzeń Ciśki, a mianowicie koncert zespołu Sound'n'Grace. Było niesamowicie, uwielbiamy muzykę tego zespołu i usłyszenie ich na żywo to było dla nas niesamowite przeżycie.


Tagi: we
13:33, lila-a
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 stycznia 2017
- Julia byłaś zobaczyć za strojem od w-fu?
- Nie, zapomniałam
- Przecież Ci przypominałam
- Wiem, ale mi się mózg zresetował...
 

Tagi: epizody
15:21, lila-a
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lipca 2016
Jak widać po częstotliwości moich wpisów wpadam tu z doskoku, a o jakiejkolwiek systematyczności też nie może być mowy. Początkowo zwalałam to na brak czasu, ale z każdym dniem to się chyba nazywa rozleniwienie. Jak nie pisze od razu tego co formułuje mi się w jakąś całość w mojej i tak pełnej bałaganu głowie, dzieje się później to co się dzieje. Czekam na urlop odliczając godziny i minuty, ale to jeszcze 5 tygodni intensywnej pracy. Dziś dzień spokojniejszy więc usiadłam by napisać, krótkie streszczenie minionych dwóch miesięcy. Jak to się stało, że czas pędzi w takim tempie?  Gdy byłam dzieckiem miałam wrażenie, że dni ciągną się w nieskończoność a teraz chętnie bym wróciła do tego czasu bo teraz nie odczuwam już tego w taki sposób.  
 

Maj…
Maj oprócz Komunii i białego tygodnia przyniósł nam jeszcze kilka bardzo miłych chwil. W czasie białego tygodni§a oprócz uroczystości w Kościele byłyśmy z Julią na badaniach w Szpitalu Dziecięcym im. prof. dr. J. Bogdanowicza przy ulicy Niekłańskiej. Tam Julia miała sprawdzony dokładnie wzrok i zapisane okulary, które pojawiły się na malutkim nosku mojej dziewczynki dwa dni później. Trzeba przyznać, że Julia wygląda doroślej w nich i z małej dziewczynki przeobraziła się w młodą kobietę.

    

„Słońce, czy deszcz? Upał, czy mróz? Nieważne! Calineczce nic nie przeszkodzi, by tańczyć przez cały rok!” Spektakl według scenariusza i reżyserii Hanny Kochańskiej i Jacka Zawady obejrzały dzieciaki w teatrze Kamienica. To również oni są głównymi bohaterami bajki, która wciąga widza w swój świat i zachęca nie tylko do oglądania ale i czynnego uczestnictwa w spektaklu. Było to ostatnie wyjście do teatru w klasie trzeciej i chyba najbardziej zapadnie nam w pamięci.

 


Maj to Warszawskie Targi Ksiązki i spotkanie z naszymi pisarzami. W tym roku zaplanowałyśmy z Julią dwudniowe targi książki. W sobotę były one bardziej skondensowane, więcej miejsc do odwiedzenia przy mniejszym zasobie czasowym. Nie mówiąc już o tłumach, które nawiedziły stoiska wydawnictw. W niedzielę było już spokojniej. Julia dostała imienny autograf na książkach Andrzeja Maleszki co wywołało u niej nie małe pokłady radości. Zakupiła oczywiście jeszcze inne ksiązki do swojej biblioteczki.









Dzień mamy świętowaliśmy podwójnie. Najpierw 24 maja w szkole odbył się koncert naszych dzieci w szkole. Były laurki i uściski. Pomimo, że to nie był pierwszy dzień mamy, ale chyba był wyjątkowy ponieważ w czasie występu popłynęły mi łzy. 26 maja zrobiliśmy sobie nasz rodzinny dzień mamy. Pojechaliśmy na działkę z moją mamą i przyjaciółką. Dzieciaki miały całodniowy raj, gry i zabawy na świeżym powietrzu a my dorośli mieliśmy czas na wspólne biesiadowanie J Sezon grillowy otworzyliśmy oficjalnie…




Czerwiec…
Minął czerwiec z a nim czas intensywnych przygotowań by podsumować kończący się rok szkolny, to czas kiedy w naszym domu zagościł kolejny Ferbie, wszak zabawek zbierających kurz nigdy dość, młoda spędziła dzień w Urzędzie zasiadając w fotelu Wojewody Mazowieckiego, zwiedzając MUW, który i tak zna od podszewki czy biorąc udział w szkoleniu z ratownictwa medycznego.
 
 
To czas rozwijania swoich sportowych umiejętności. W domu zagościła fiszka, a Julia ćwiczy by nie rozbić sobie głowy. Czerwiec przyniósł nam babski wypad do TM ROMA by po raz kolejny bawić się przy spektaklu Mamma Mia. Mamy całą naszą babską częścią mega słabość do tego spektaklu, rozkochane w rytmach i emocjach jakie daje nam spektakl. Tak rozśpiewane zawitałyśmy do Banjaluki na późną kolację i zabawę przy muzyce na żywo do późny godzin nocnych. Intensywne weekendy to nie tylko czas nasz rodzinny pod Warszawą na działce, to czas kiedy Julia świętuje urodziny swoich koleżanek czy też występuje na deskach teatru Palladium.
 
 
Czerwiec to również czas pożegnania, z okresem kiedy nauka to jeszcze zabawa, pożegnanie z ukochaną wychowawczynią i powolne zmierzanie ku okresowi nastoletniemu.


Lipiec…
Lipiec okres kiedy matka pracowała, ponieważ urlop w pracy miała zaplanowany dopiero na sierpień, więc Julia część tego czasu spędza z babcią. W tym roku nie zdecydowaliśmy się na kolonie, więc staraliśmy się by ten czas wakacyjny był wypełniony miłymi chwilami. Urządzałyśmy sobie wypady rowerowe, młoda zaliczyła wypad do kina, spotkała się z przyjaciółką, a w II połowie miesiąca wyjechała na Kujawy do pradziadków. Tam wylegiwała się do granic możliwości lub jak chrzestny wygospodarował chwilkę czasu zabierał ją na wspólne szaleństwa basenowe czy rolkowe.



Sierpień…
Sierpień to nasz czas, choć tegoroczny urlop nie był za bardzo przyjemny dla nas. Przed urlopem ja zaliczyłam anginę, przechodziłam ją tym ciężej, że w tym czasie remontowaliśmy pokój Julii starając się by był on przygotowany na jej powrót. Wyjazd w góry, który miał mnie zregenerować i pozwolić odpocząć też nie do końca był taki jak sobie wymarzyliśmy. Co prawda spędzaliśmy ten czas z przyjaciółmi, moja Truskawka jest bardzo dobrym kompanem w wyjazdach, nasi panowie też dobrze się dogadują a dzieciaki bawią się zgodnie. Niedane mam było jednak za długo spacerować po naszych pięknych górach po spacerze na Rusinową Polanę, przejściu po Dolinie Kościeliskiej i wspinaczce na Kopieniec okazało się, że Aga wylądowała z Olkiem w szpitalu i poszło lawinowo. Nad Czarny Staw pod Rysami nie doszliśmy zawróciliśmy spędziwszy chwilę nad Morskim Okiem. Rota zaatakowało wszystkich. Wróciliśmy wcześniej do domu ku mojej wielkiej rozpaczy, ponieważ me serce z górach zakorzenione.

Sierpień to czas kinowy… Obejrzeliśmy bajkę: „Mój przyjaciel smok”, na której ja płakałam razem z Ciśką wzruszone bardzo historią, „Jak zostać kotem” gdzie śmiałyśmy się tak, że aż łzy płynęły nam po twarzy i „Nowe przygody Alladyna” to jednak pozostawię bez komentarza, bo większej bzdury nie oglądałam.

Wrzesień…
 
Pierwszy września, rozpoczęcie roku szkolnego, rozpoczęcie czwartej klasy to kolejny ważny element w życiu naszej córki. Wkracza w nowy etap, gdzie lekcje są każde z innym nauczycielem, dochodzą nowe przedmioty i zmienia się wychowawczyni. Tej ostatniej zmiany bałam się najbardziej, bo Julia była bardzo zżyta z panią Małgosią. Zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego zabrałam do nas Patrycję i Agnieszkę, aby dziewczynki stęsknione za sobą mogły wykorzystać ostatnie chwile laby i beztroski przed czasem intensywnej nauki.


 
Wrzesień to czas, kiedy w Parafii Matki Bożej Królowej Aniołów organizowany jest piknik rodzinny „Piknik z Aniołami”. Jeździmy co roku, bo Julia spędza czas na świeżym powietrzu bawiąc się z Maćkiem, a trzeba przyznać, że co roku są inne atrakcje przygotowane przez księży Michalitów. W tym roku największą atrakcją okazała się ścianka wspinaczkowa.


 
Koniec miesiąca był równie atrakcyjny, ponieważ przed dzieciakami pierwsza klasowa wycieczka do Nieborowa „z Babą Jagą w Zawody”. Julia wróciła zachwycona zwłaszcza, że klasą towarzysząca była 4f.

 
Październik
Październik rozpoczęliśmy standardowo imprezowo. 2 października rodzice świętują rocznicę ślubu, w tym roku była to okrągła 12 nawet nie wiem, kiedy ten czas zleciał. Następnie 9 października świętowaliśmy roczek Aleksandra syna mojej ukochanej Truskawki, który jest jak to ja mówię moim prezentem urodzinowym, ponieważ urodził się pięć godzin przed moimi urodzinami :). 12 października spędzaliśmy popołudnie w szkole były otrzęsiny klas czwartych i impreza powitalna. Matka, jako nadworny klasowy fotograf tym razem przekazała pałeczkę Piterowi a sama wraz z ciotką Truskawką oglądała w kinie „Bridget Jones's Baby”. Koniec października spędziłyśmy w Arkadii na wieczorze z Liliana Fabisińską. Nie od dziś wszakże wiadomo, że to jedna z ulubionych autorek mojej Julii.

 

Listopad
Listopad przyszedł nie wiadomo kiedy niosąc ze sobą szarość dnia i deszcze, Liliana Fabisińska postanowiła pewnego dnia poprawić Julce nastrój i przysłała jej pewien prezent dwie swoje najnowsze ksiązki, nie musze chyba pisać jaka była reakcja młodej. Seria niezwykle przypadła młodej do gustu i czeka z niecierpliwością na kolejne tomy.


Zabrałam tez młoda na wieczór autorski Magdy Kordel tu zaliczyłyśmy wpadkę bo Magda opowiadała o tym, że Mikołaja nie ma a młoda moja, która nadal w niego wierzy zaczęła bardzo płakać, na szczęście po cichej konsultacji Magda powiedziała Ciśce, że omawiała swoją najnowszą książkę i to tylko fikcja literacka.




Tagi: we
14:45, lila-a
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 czerwca 2016
Komunia Święta to ważne wydarzenie w życiu naszej rodziny, w życiu naszego dziecka. Przygotowywaliśmy się do niego przez 3 lata, z większym bądź mniejszym natężeniem. Na równi z naszą Julią przeżywaliśmy pierwszą spowiedź, a jako rodzice funkcyjni mogliśmy być jeszcze bliżej i mocniej zaangażowani w to wyjątkowe święto. Zaproszenia na to ważne wydarzenie przygotowała jedna z nauczycielek ze szkoły Julki, pani Kasia. Białe cudo pojechało do naszych najbliższych już w marcu. Nie chcieliśmy tego zostawiać na ostatnia chwilę, nie do końca terminowo się wyrobiliśmy ale początek kwietnia to też nie jest tak źle :) Pani Kasia  przygotowała specjalnie dla Julki również rozety, które dekorowały nasz komunijny stół.

Sukienka czekała zawieszona w szafie na ten dzień już od połowy kwietnia, razem z białymi butami i rękawiczkami, różańcem, książeczką i medalikiem. Julia patrzyła na nią każdego wieczoru w radosnym odliczaniu i oczekiwaniu.

Pierwszy rachunek sumienia i spowiedź w czwartkowe popołudnie była dla nas momentem skupienia i wyciszenia. Przygotowywaliśmy się do niej razem i razem też do niej przystąpiliśmy. Julia bardzo przejęta wypisała sobie grzechy na karteczce by czuć się pewniej, że niczego nie zapomni. Byliśmy z nią oboje, co myślę, że było dla niej bardzo ważne. 




W piątkowy wieczór rodzice zebrali się by pomóc naszej ukochanej siostrze Małgorzacie w przystrojeniu świątyni. Ołtarz w Kościele pw. Matki Bożej Królowej Aniołów jest piękny sam w sobie a siostra Gosia sprawiła, że był on magiczny. Byliśmy włączani we wszystko dzięki czemu czuliśmy, że jeszcze pełniej przeżywamy te przygotowania.



W sobotę od wczesnych godzin porannych przywitało nas piękne słonko, powoli przygotowałyśmy się do jednej z najważniejszych chwil w życiu każdego katolika. Julia już nie mogła się doczekać, a jej oczy błyszczały z radości. Ja byłam zestresowana, pewnie dlatego, że wielka odpowiedzialność organizacyjna spoczywała na moich barkach. Dokładnie w samo południe kiedy rozdzwonił się dzwon z wierzy Kościoła rozpoczęła się uroczystość. Najpierw poświęcenie dzieci na pamiątkę Chrztu Świętego, później błogosławieństwo rodziców i uroczyste wprowadzenie do świątyni.

BEM_2936BEM_2970BEM_2861

Do komunii przystępowało ok. osiemdziesięciorga dzieci, usadzone były wzrostem a Julia wysoka więc zajęła miejsce w 5 ławce. Spokojnie siedziała, wsłuchana najpierw w głos ks. Rafała, a później swoich rodziców, którzy w imieniu wszystkich zebranych prosili o ten piękny sakrament dla swoich pociech. Sama uroczystość też była inna niż zwykła msza, dzieci były zaangażowane w każdy szczegół nabożeństwa, a w czasie kazania wyszły na środek Kościoła by razem z naszym proboszczem rozmawiać o przyjaźni, miłości i wybaczaniu.
 





Niemałym przeżyciem było dla mnie móc prowadzić Julię do ołtarza gdzie przyjmowała po raz pierwszy do swego serca Pana Jezusa. Ta chwila będzie schowana w mym sercu niczym najcenniejsze wspomnienie.


 
 
Na zakończenie Mszy Św. dzieci otrzymały chlebek, który zabrały ze sobą, by później w czasie przyjęcia komunijnego rozdzielić go między swych najbliższych. Samo przyjęcie minęło nam w rodzinnej i spokojnej atmosferze. Odwiedził nas ks. Rafał, który towarzyszy Julce od momentu urodzenia w jej najważniejszych chwilach. Goście otrzymali przygotowane zdjęcie z naszą Komunijną dziewczynką :)
 
 





Piękny i najlepszy tort bo wykonany własnoręcznie przez naszą zdolną babcię Anię :)

Magiczny dzień, magiczne chwile, które pomimo mijających dni wciąż są obecne w naszym sercu.

Julia sesyjnie...



Julia z rodzicami


Julia z rodzicami chrzestnymi



Julia z babcią Anią
 
 

Julia z dziadkami


Julia z pradziadkami


Julia z wujkiem Mateuszem i ciocią Martą


Julia z wujkiem Maciejem i ciocią Agą


Julia z ukochaną ciocią Agą vel Truskawką i wujkiem Kamilem, Maciusiem i Olusiem


Julia z wujkiem Jackiem i Michałem



Julia w dziecięcym gronie

 
Julia z koleżankami




grupowe...


 
Podziękowanie....


Tagi: we
21:37, lila-a
Link Komentarze (1) »
czwartek, 14 kwietnia 2016
5 kwietnia był to dzień, kiedy klasy 6 miały sprawdzian szóstoklasisty a młodsze dzieci miały labę od nauki. Do Warszawy przyjeżdżała moja Madzia z córeczką, pogoda była piękna, więc postanowiłam wziąć tego dnia dzień wolny od pracy. Umówiłyśmy się w Centrum, odebrałyśmy z Julią dziewczyny z dworca i poszłyśmy na włóczęgę. Magda miała spotkanie autorskie, więc Liliana została pod moja opieką. W sumie między moją Ciśką a Lilką jest tylko rok różnicy nie było obaw, że się nie dogadają. Po początkowym zawstydzeniu dziewczynki złapały wspólny język. Czas oczekiwania na Magdę spędziły na rozmowie i łapaniu słoneczka. Później wjechałyśmy na 30 piętro Pałacu Kultury i Nauki. Julia wiele razy już nas męczyłaby się tam wybrać, jednak jakoś zawsze coś wypadło i się nie udało aż do tego dnia. Odwiedziny Magdy i Liliany były mobilizacją by wreszcie się tam wybrać. Napięty harmonogram spotkań naszej wziętej autorki spowodował, że mieliśmy mało czasu dla siebie, ale planujemy już następne spotkanie :)











DSC_5362

Tagi: Ciśka
00:02, lila-a
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 kwietnia 2016
2 kwietnia Julia zdecydowała się na udział w wiosennych warsztatach z Pracownią Szeluszki. Warsztaty odbyły się na Bemowie, w bibliotece parafialnej zgromadzenia Księży Michalitów i mają na celu dostarczenie dzieciakom wspaniałej zabawy a także praktycznej umiejętności jaka jest szycie. W ten sobotni poranek grupka dzieci zebrała się na wspólne szycie króliczków. Zabawa była niesamowita i już czekamy na kolejne warsztaty ;)









Tagi: Julka
00:05, lila-a
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
View My Stats

zBLOGowani.pl