Najpiękniejsze lata życia to te, które są jeszcze przed nami... Oni i ja...
Blog > Komentarze do wpisu

Memories never die....

Minęło pięć miesięcy od chwili, kiedy ostatni raz pisałam. Długo się zbierałam by usiąść i zebrać myśli, które później przeleję na tę białą kartkę. Zaczynałam tę opowieść tysiące razy i zawsze coś mnie odciągało od kompa. Obiecałam jednak pewnej osobie, że w końcu usiądę i napiszę kilka słów, które przemienią się w zdania a te być może stworzą piękna opowieść o tym, co jest już przeszłością a jednak w sercu zapisane głęboko. Jutro Święta Bożego Narodzenia, więc Kasiu specjalnie dla Ciebie odkopuję wspomnienia by ruszyć w podróż do dni minionych gdzie słońce jeszcze pięknie świeci i lato w pełni.
 
Sierpień...
A skoro sierpień to i wakacje tak bardzo wyczekiwane. Pierwsze dwa tygodnie to czas, kiedy Julia spędziła u pradziadków na Kujawach. Ona odpoczywała od rodziców a i rodzice mieli czas tylko dla siebie…Później był czas tylko dla naszej trójki i wyjazd w miejsce, które kocham jak żadne inne do Zakopanego. Ostatnio śmiałam się, że to mój drugi dom, magiczne miejsce, które daje mi Power do życia. Wędrowaliśmy do miejsc dobrze nam znanych nowymi szlakami, ale również odkrywaliśmy całkiem nowe. Po raz kolejny zawędrowaliśmy na Sarnią Skałkę i Rusinową Polanę, ponadto odwiedziliśmy Kasprowy Wierch, braci Albertynów w drodze na Giewont i Wąwóz Kraków. Był czas na spotkania ze znajomymi i zwiedzanie Muzeum Figur Woskowych a także niesamowity relaks w Białce. „Terma Białka - Nowoczesny park wodny, a w nim: kompleks basenów termalnych, aquapark, SPA Wellness. To miejsce dla osób chcących odpocząć w wyjątkowym otoczeniu z widokiem na przepiękną panoramę Tatr Wysokich.” I tak zaiste jest :)
Powrót do Warszawy był ciężki, bo zawsze ciężko mi wyjeżdżać z miejsca, które ukochałam jak żadne inne. Ale i na miejscu zapowiadał się intensywny czas. Koniec września to spotkanie z Gabrielą Gargaś, przesympatyczną i ciepłą osobą, która od pierwszych chwil zaraża uśmiechem. To była taka wisienka na zakończenie wakacji.

 

Wrzesień
Wrzesień przyszedł nie wiadomo, kiedy ja musiałam wrócić do pracy, a Julia musiała odnaleźć się po dwumiesięcznej labie w ławach szkolnych. Pierwszy miesiąc zawsze jest dla niej najcięższy musi wrócić do swojego dawnego rytmu, który miała wypracowany w drugiej klasie. Początek miesiąca był dla Julki bardzo imprezowy. Urodziny Weroniki, urodziny Wiktorii i szaleństwo całodniowe aż do późnych godzin wieczornych. Dzieciaki stęsknione siebie po wakacjach były przeszczęśliwe, że mogą razem spędzić sobotni dzień. Wrzesień to czas, kiedy musimy wrócić i odnaleźć w sobie wypracowany we wcześniejszych latach nasz wspólny rytm co nie zawsze okazuje się łatwe.

 
 
Październik
Październik to miesiąc szczególny, bowiem świętujemy w nim naszą rocznicę ślubu, moje urodziny oraz urodziny Julki chrzestnego. W tym miesiącu przyszedł na świat Aleksander syn mojej przyjaciółki i oczko w głowie cioci :D Miesiąc rozpoczęliśmy iście teatralnie, powróciliśmy do teatru Palladium na „Jezioro Łabędzie” Julia już je miała okazję oglądać wcześniej tym razem było to wyjście klasowe. Obserwacja jak pasje muzyczne mojego dziecka ulegają zmianie jest fascynujące. Jak była młodsza muzyka baletowa i sam balet to było coś z nia bardzo związanego, teraz idzie w taniec nowoczeny i zupełnie inny styl muzyczny, jednak zbliżony do muzyki, która słuchają rodzice. Zafascynował ją spektakl w Teatrze Muzycznym Roma „Mamma Mia”. Wyszła rozpromieniona i mega szczęśliwa :D Październik to również nasz wyjazd do Krakowa na Targi Książki i liczne spotkania autorskie. Julia wyczekiwała tych, na których będzie nasza ukochana Magda, Liliana czy Alek, bo jak Alek to i nasz Paweł ze słodkimi i obłędnymi ciasteczkami, babeczkami, które rozpływają się w ustach dając naszemu podniebieniu czystą rozkosz. Październik to również czas przygotowań do zabiegu w Instytucie Matki i Dziecka.
 
 
Listopad
Listopad rozpoczęliśmy od stawienia się w Instytucie Matki i Dziecka i przyjęcia na oddział onkologii. Julia zaraz po niedzieli miała usuwane znamię, pozostało nam czekanie na wynik histopatologiczny. Młoda zniosła dobrze zabieg, chyba ja byłam bardziej przerażona, bo nie mogłam być przy niej. Na szczęście zabieg trwał krótko a moje dzielne dziecię wyszło z uśmiechem na buzi. Lekarka nas prowadząca była miło jednak cały pobyt w szpitalu nie za ciekawie. Korytarz i wielogodzinne czekanie to najbardziej utrwalony w mej głowie obraz. Julia po zabiegu posiedziała troszkę w domu, a mama miała okazję ją troszkę potraktować jak maleńkie dziecię i o dziwo nie wywołało to fali sprzeciwu. W listopadzie miałyśmy spotkanie z Agnieszką i Nataszką moimi ukochanymi autorkami literatury kobiecej. Julia dzielnie mi towarzyszyła. Sama też miała czas imprez urodzinowe przyjęcie u Patrycji i pierwsze szkolne Andrzejki połączone z dyskoteką. Było szykowanie się, przewracanie szafy do góry dnem w poszukiwaniu stroju i w końcu wyczekiwana wspaniała zabawa.



Grudzień
Grudzień przyszedł nie wiadomo, kiedy jednak, jeśli ktoś w ten grudniowy czas oczekiwał śniegu to go niestety nie uraczył. Rozpoczął się czas adwentu, czas rorat, na które Julia dzielnie chodziła z lampionem. Podziwiałam ją bo musiała wstawać o 5 rano a dzień szkolny tego dnia trwał aż do 17:15. Dała radę i chętnie chodziła, zwłaszcza, że zaraz po zakończeniu Rorat było ciepłe kakao i pączki. Był też Świąteczny występ w Bielańskiej Scenie Kameralnej Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury w Warszawie gdzie dzieci ze szkoły muzycznej Viva La Musica uprzyjemniły nam grudniowy czas. Julia tańczy w tej szkole taniec nowoczesny a od stycznia zacznie lekcje śpiewu. Już piszczy z radości i wyczekuje, kiedy rozpocznie naukę. Był też koncert kolęd, organizowany przez klasy III w szkole i o dziwo już w listopadzie odwiedzał nas ksiądz z radosnym kolędowaniem. O tyle zabawne to, że przed świętami i u nas kolęda raz na dwa lata. Grudzień to taki magiczny czas oczekiwania na Święta. Choinka przybrana, pierniczki upieczone, Mikołajkowe prezenty czekają, aby uszczęśliwić bliskie nam osoby. Odliczamy minuty, aby zasiąść wspólnie do stołu, przełamać się opłatkiem i spędzić ten czas wspólnie.

 
czwartek, 24 grudnia 2015, lila-a
Tagi: we

Polecane wpisy

View My Stats

zBLOGowani.pl